Tak lokalny autorytet salonu wyraził głębię swego szacunku dla kolegów po fachu. Poszydził przy okazji ze swoich wrogów politycznych, obraził Polaków, obśmiał Jarosława Kaczyńskiego, postraszył totalitaryzmem brunatno-czerwonym, a wszystko w króciutkim wywiadzie dla “Wprost”-u.
Zabawne. Pośmiałem się także, ale z argumentacji pana redaktora jedynej słusznej prawdy. Ale nie o tym.
W rozmowie z red. Najsztubem, pan Michnik podsumował dokonania młodych “pryszczatych” z nowego tygodnika na rynku polskim, jako wielkie łganie, lżenie, plucie na jego biedną osobę, a także na “wybitny” dziennik, w końcu na jego wszechwiedzące środowisko. W ogóle wszystkich antysalonowców, wszelkiej maści, wrzucił do jednego wora, wymieszał, podeptał i poczuł satysfakcjonującą wyższość.
Chciałem dziś kupić tygodnik “Uważam rze”, ale każdy ze sklepów, który odwiedzałem, nie miał go na stanie.
Czy to spisek salonu?!, odwet?, czy może efekt ogromnej popularności “Uważam rze”?
Sądzę, że jednak to drugie, ale nie będę odbierać panu red. Michnikowi satysfakcji, który na pytanie pana Najsztuba “Pan czuje silnie tę ich obsesję na swoim punkcie?”, odpowiedział: “Trudno powiedzieć, że ja czuję… Ona po prostu jest”.
Cóż, syndrom absolutu każdemu może się udzielić… szczególnie, jeśli nie wierzy się w Boga.
Jutro kupię “Uważam rze”, zwiększę z radością obroty “ młodych pryszczatych”, i będę nakręcał swoją obsesję, dobrze, że pan Michnik przypomniał o sobie (musiał nawet dać na okładce "Wprost" swoją fotę, bo ludziska zapominają o nim), ba, ja sam już o nim zdążyłem zapomnieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)