Tak, właśnie, prawie zostałem Milionerem!
Przed chwilą zadzwonił telefon, elektroniczny, męski głos (Hubert?) powiadomił mnie, że zostałem wytypowany do bycia Milionerem z ogromną szansą na wygranie samochodu, i… no właśnie, i wtedy popełniłem pierwszy błąd, bo się niegrzecznie i bez słowa rozłączyłem.
Wyrzucam to sobie teraz strasznie, cóż za nonszalancja, cóż za niedorzeczność. Jak głupio postąpiłem, prawie byłem zwycięzcą, Milionerem.
Wystarczyło tylko wysłać z mojego wylosowanego telefonu SMS-a.
Ale to jeszcze nic. Zanim zdążyłem ochłonąć z wrażenia, zaraz potem otrzymałem SMS-a, w którym mogłem przeczytać, że mój telefon został wylosowany, że mogę zostać Milionerem i mogę wygrać samochód… i… no właśnie i wtedy popełniłem kolejny błąd, bo skasowałem tego złotodajnego SMS-a. I już go nie odzyskam! To tak jakby, nie wiem, odpowiedzieć złotej kaczce na propozycję ozłocenia: "Polska Jest Najważniejsza", a ona obrażona znika i raczej już się nie pojawi.
Teraz czuję do siebie absmak, anihilowałem złotą kaczkę i złotą rybkę w jednym.
No i teraz nie wiem, kiedy znowu zostanę wylosowany, bo ja nigdy w życiu niczego nie wygrałem. Tak to się traci szansę, jedyną szansę na zostanie Milionerem.
Jeśli ktoś z Państwa-blogerów ma podobne doświadczenia, możemy ponadideologicznie, ponadpartyjnie stworzyć koło wsparcia prawie-milionerów, którzy nie skorzystali ze świetnej i nadarzającej się raz na milion okazji, do zostania Milionerem z samochodem. Nawet nie wiem jaka to była marka!!! Choć może to nawet i lepiej...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)