Turecki sąd w Trazbonie wydał wczoraj wyrok na współorganizatorów zamachu na dziennikarza Hranta Dinka. Wyrok spektakularny, ukazujący prawdę o niezawisłych sądach tureckich i dojrzałości “demokratycznej“ Turcji. Siedmiu policjantów zostało skazanych na karę od czterech do sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Zabrakło tylko słówka: “w zawieszeniu”.
Wprawdzie za zabójstwo znanego dziennikarza bezpośrednio odpowiadają nacjonaliści ze zbrojnych brygad BBP Büyük Birlik Partisi, (eng. Great Union Party), powiązanych z “Szarymi Wilkami“, (strzelał 17-letni, Ogün Samast), ale policja o wszystkim wiedziała i zapewne dopomogła, ku uciesze premiera Turcji, Erdogana, w egzekucji Dinka. Morderstwa z zimną krwią, w biały dzień, na oczach ludzi.
19 stycznia 2007 r. w Stambule turecko-ormiański dziennikarz, Hrant Dink, został zabity przed budynkiem tygodnika Agos. Hrant Dink za misję swego życia uznał doprowadzenie do uznania przez Turcję prawdy o dokonaniu przez władze młodotureckie, ludobójstwa na Ormianach. Jak widać ta prawda wciąż kosztuje życie tych, którzy żarliwie się jej domagają.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że dziennikarz jeszcze w lipcu 2006 r. dostał sześciomiesięczny wyrok w zawieszeniu na podstawie art. 301 kodeksu karnego za: “obrazę tureckiej tożsamości narodowej”. Pisał o niewygodnej prawdzie dla islamskiego reżimu tureckiego.
Mało tego. Po zamachu na życie Dinka, w październiku 2007 r. Arat Dink, jego syn i następca na stanowisku redaktora naczelnego Agos został skazany na rok więzienia w zawieszeniu, za naruszenie tego samego art. 301. Wina? Opublikował w gazecie wywiad przeprowadzony ze swoim ojcem tuż przed jego tragiczną śmiercią.
To kolejny dowód, jeden z tysiąca, na to, że Turcja nigdy nie powinna wejść do Unii Europejskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)