Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
722
BLOG

Wpadka Rp.pl. Pięknie o Bhutanie, tymczasem…

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 3

Dziś piękny artykulik na Rp.pl o wspaniałomyślnym władcy Królestwa Smoka, “Rzeczpospolita” zachwycona wolnością dla drzew w Bhutanie. Może to taki ukłon w stronę lewej strony? Ale wybór zachwytu niefortunny!

Wszystko byłoby rzeczywiście pięknie, gdyby nie “drobny” fakt.

W Bhutanie prześladuje się chrześcijan i nie ma wolności religijnej. Funkcjonuje Kościół katakumbowy, wciąż mają miejsce rajdy urzędników od domu do domu w poszukiwaniu modlących się chrześcijan, od lat 70-tych do Królestwa Smoka nie może wjechać żaden ksiądz, biskup, (Papież zresztą też), więc duchowni robią to w tajemnicy (przyjeżdżając do wiernych jako turyści). Ponadto, aresztowania chrześcijan za nielegalny “prozelityzm”, formalnie zakazane jest budowanie kościołów, konwersja na chrześcijaństwo jest oczywiście również prawnie zakazana, a buddyzm, jest religią państwową.

O więzieniach dla dysydentów też warto wspomnieć, opozycja działająca na rzecz demokracji jest zakazana i zwalczana, podobnie jak chrześcijaństwo, chociaż akurat Bhutan wiele Kościołowi katolickiemu zawdzięcza (jezuici tworzyli tu prestiżowe szkoły, placówki, ochronki, itp.). Buddyjska niewdzięczność. Cóż, tolerancyjny buddyzm ma też swoje cienie. Właśnie w Bhutanie.

Co jeszcze?

Opinii publicznej znany jest los Prem Singh Gurunga (skazany na 3 lata więzienia za puszczanie filmu o Jezusie) oraz więźniów politycznych osadzonych i wegetujących w obozach pracy. W więzieniach dysydenci pozbawieni są kontaktu z najbliższymi, dochodzi do łamania ich praw oraz do tortur.

Według nowej konstytucji z 2008 r. jak powiedziałem, działalność misyjna w Bhutanie jest surowo ograniczona, podobnie publikacje Biblii, budowa kościołów, szkół, wpuszczanie misjonarzy do kraju.

W kraju wieloetnicznej ludności, gdzie jest ponad dwadzieścia języków, tylko jeden, reprezentowany przez większość buddyjską, jest uznany za obowiązujący i urzędowy, „dzongkha”. Jest tylko jedna jedyna i prawdziwa religia uznana przez państwo, buddyzm, i tak naprawdę, Bhutan, to państwo teokratyczne.

I chociaż sam król Bhutanu Jigme Khesar Namgyel, autor licznych reform demokratycznych w tym kraju, próbuje się kreować na nowoczesnego monarchę (młody, piękny, wykształcony, pobożny), jednocześnie zabrania chrześcijanom budować świątyń i modlić się w przestrzeni publicznej.

Wolność dla drzew, cudowna sprawa, “Rzeczpospolito” ale warto pomyśleć o prawach człowieka, o prawach do wolności religijnej.

“Rzeczpospolito”, minusik… za lewacką omyłkę.

Poniżej zaangażowany artykulik:

„Światowy Dzień Środowiska obchodzony jest od lat w krajach, na terytorium których rozciąga się łańcuch Himalajów, najwyższych gór świata. Ekolodzy z tych krajów zwracają przede wszystkim uwagę na przyspieszone topnienie lodowców. Problemem jest także na nadmierne wycinanie lasów i w konsekwencji erozja stoków górskich. Troska o zachowanie lasów doprowadziła w jednym z państw himalajskich - Królestwie Bhutanu - do wprowadzenia specjalnego prawodawstwa. Zgodnie z nim każdy, kto chce wyciąć jedno drzewo, musi posadzić w jego miejsce wiele nowych. Prawo to obejmuje wszystkich obywateli Królestwa, łącznie z królem. On także, decydując się na wycięcie drzew z królewskich włości, musi przeznaczyć odpowiednie fundusze na ich zalesianie. Troska o środowisko naturalne Bhutanu jest efektem tradycji religijnej i duchowej panującej w tym kraju. Jego mieszkańcy mówią, że "kultura, która opiera się na tradycji buddyjskiej wspiera środowisko. Uważamy, że nie wolno krzywdzić żadnej żywej istoty." Dzięki takiej postawie społeczeństwa, wspartej odpowiednim prawodawstwem, Bhutan jest jedynym krajem Azji Południowej, w którym wzrosła w ostatnich latach powierzchnia lasów. (Rp.pl)

http://www.rp.pl/artykul/669145_Swiatowy_Dzien_Srodowiska.html
 

Dodaję film "The Voice of the Martyrs":

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka