Gdy jeden prezes oszukuje Polaków, drugi ich obraża, trzeci glindzi od rzeczy, a czwarty nerwowo się uśmiecha spanikowany, ja kupuję racjonalność i odwagę polityczną, piątego prezesa.
Jeszcze podczas wypowiedzi z dnia 4 czerwca pan Paweł Kowal był spokojny, stonowany, niemal wyciszony, a już dziś wykrzesał z siebie moc prawdziwego lidera. I zaliczył dobre wejście.
Przyznam, że jestem pod pozytywnym wrażeniem jego dzisiejszego wystąpienia na briefingu (nawet lewicujący pan prof. Domański komentujący jego wypowiedź był pod sporym wrażeniem), gdy zagrzewał do boju wątpiących, czy niezdecydowanych i sceptycznych (a ja się do sceptyków zaliczam, szczególnie jako krytyk polityków).
Prezes, nowej na rynku politycznym centroprawicowej i neokonserwatywnej partii, nie okłamywał opinii publicznej, że wszystko jest dobrze, pięknie, że wszystkim się żyje lepiej, że będzie jeszcze lepiej. Nie obrażał konkurencji politycznej, nie wyzywał nikogo od zdrajców, słabiaków o zgiętych karkach, butami w nikogo nie rzucał, ani od butów nie wyzywał, ale powiedział wprost, iż jest i będzie ciężko, że trzeba popracować ponad siły, ponadto, pozdrowił byłą prezes PJN, życzył jej pomyślności, uszanował publicznie!, jej decyzję (a to w polskiej polityce się zdarza, jeśli w ogóle, bardzo rzadko). Ponadto skierował do premiera RP apel, pod którym się podpisuję.
Gdyż dziś rzeczywiście historyczny dzień. Platforma Obywatelska właśnie skręciła w lewo i przygotowuje się do rządzenia z SLD i PSL. To takie nowe polskie SPD, czy na wzór włoskiego PD, co gorsza, przyszłe polskie PSOE w połączeniu z belgijskimi liberałami z Vlaamse Liberalen en Democraten - VLD plus niderlandzka Volkspartij voor Vrijheid en Democratie . To nie wróży Polsce nic dobrego. Przeciwnie, to zły prognostyk.
Pan Kowal wystosował do premiera Polski również moje pytania, ot, zwykłe pytania, zwykłych ludzi, także tych mnie otaczających: co dalej z OFE? (referendum!), czy pan premier znowu podwyższy podatki?, tak jak nie obiecywał (dobrze pamiętam jego expose - wykaz poniżej, a także te słowa, że zdymisjonuje każdego, kto będzie chciał podwyższać podatki!!! Wciąż domagam się od tego rządu autodymisji), co z polskimi rodzinami, co z ich prawami?, czy mamy się czuć już dziś dyskryminowani, przez nadchodzące zmiany w postaci legalizowania związków partnerskich, my, ludzie większości? kneblowani przez agresywną mniejszość, która rozwrzeszczana, rozhisteryzowana dysponuje i zarządza głośnymi mediami?
Rząd powinien najpierw zająć się tymi, którzy są już teraz najważniejsi, a przez chory system najwięcej cierpią, czyli RODZINAMI POLSKIMI!!! Czy wchodząca wkrótce (wciąż niezdecydowana?) w skład ekipy rządzącej pani Kluzik-Rostkowska o nie zadba?
Zawsze lubiłem stawać po stronie słabszych, którym nikt nie kibicuje, na których trwa nagonka, którym wróży się klęskę (no może oprócz polskiej drużyny narodowej).
Zwróćmy uwagę, z ilu stron trwa ta nagonka na PJN, ilu środowiskom zależy na tym, aby ten projekt legł w gruzach, albo lepiej, aby się nie rozwinął! - żeby tylko wspomnieć: establishment, rząd PO-PSL, PiSlandię, PiSlamistów, lemingi, salon, antysalon, lewactwo wszelkiej maści, liberalne media.
Dlatego nadal życzliwie trzymam kciuki za PJN, nawet jeśli trzeba będzie w październiku/listopadzie powiedzieć/napisać, (mam nadzieję, że nie wcześniej!): Gloria victis.
Dodatek
Fragment Expose Premiera Polski Donalda Tuska (listopad 2007):
„Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji. Wiem, że jednocześnie musimy zapewnić wzrost płac pracownikom sektora publicznego”.
„Te instytucje, które nie spełniają swoich zadań, a kosztują podatnika dużo pieniędzy, przestaną istnieć”.
I tak w cudowny sposób, zniknął ZUS dofinansowany m.in. przez moje pieniądze ze składek OFE… tzw. CUD TUSKA lub TUSKOCUD.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)