Albo:
Nadchodzi Imperium Ponadnarodowej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej
W kontekście tych wskazóweczek strzałeczek, pałeczek, bączków, słupków sondażowych, tęczowych kolorów powszechnej szczęśliwości, wydaje się, że moje poczucie estetyki cechuje bezdenne wstecznictwo. (Zob. “Tusk - polski Zapatero Imperator” oraz “Cierpię na brak TUSKOCUDÓW. Pomóżcie!”).
Przecież dzisiaj, wszyscy młodzi, wszyscy inteligenci, wszyscy z miast, wybierają przyszłość Polski z PO i śpiewają do Donka Słonka Karolka: “kocham Cię jak POrlandię”. A przynajmniej większość z nich, a jeśli nie większość, to na pewno ci mądrzejsi ze społeczeństwa polskiego, a nawet jeśli nie ci mądrzejsi, to ci co to bardziej przewidują przyszłość (czyli wypisz wymaluj: Sławomir Nowak!).
I tak unosi się na polityczno-społecznej powierzchni miałkość, bezideowość, intelektualna miernota.
Wybieranie PO w wyborach to obciach. Głosowanie na PO to pójście na łatwiznę, ukrycie głów w piasek, zaciskanie oczu, zatykanie uszu i nosów, nic nie widzę, nic nie słyszę, nic nie mówię, nic nie czuję, nie chcę wiedzieć, jak jest, bo tak wygodniej.
Powtórzę, głosowanie na PO to dzisiaj obciach. To jak, powiedzmy, publiczne czytanie “GW” albo przyznawanie się do oglądania “Faktów”.
No, ale to moje zdanie.
Większość PO-rlandczyków lubi tę łatwiznę, mieliznę, nieświeżyznę, ślizgającą się nijakość na cienkiej powierzchowności estetyczno-intelektualnej.
Karierę, nie tylko polityczną, ale i zawodową, w takich warunkach dość łatwo sobie skroić, ze skrawków ścinanej rok w rok Polski. Każdy zawsze coś może dla siebie znaleźć, wybrać, nabyć, posiąść.
Jeśli nie podczas rozmów na stacji benzynowej, czy na cmentarzu, to w przyjemnych kawiarenkach, drogich restauracjach, w pokojach hotelowych apartamentowców.
Potem wystarczy to ładnie opakować w tzw. Kolorowy papier “sukcesów i osiągnięć życiowych“, by egzystować w swojej spółdzielni stworzonej przez tę zadowoloną większość Matrixu i wzdychać jak Faust: “trwaj chwilo, trwaj, jesteś taka piękna!“. Co się potem z nim stało, każdy wie...
Wystarczy pójść na układ i rodzina ma zapewniony byt. To nic, że wokół zgliszcza i ruina kraju, kulturowa, edukacyjna, społeczna, gospodarcza, że postępuje destrukcja rodziny, rozpad wartości, marnowanie potencjału młodego społeczeństwa, a Zachód dokonuje drenażu Polski z naszych najlepszych ekspertów, profesjonalistów i specjalistów, bo tu są niedoceniani i marnowani.
Gdy słucham tych obrońców i ideowych piewców POrlandii, myślę, że albo są to zwiedzeni ślepcy, którzy nie potrafią dojrzeć tej banalnej oczywistości, albo zwyrodniali cynicy, lub dobrze opłacani klakierzy.
Cztery lata rządów POrlandii zakończyły się fiaskiem i nikt tego nie tylko nie ogłosił, ale obłudnicy jeszcze wczoraj huczną stypę wydali, zamiast się przyodziać w wór i popiół na głowę sypać.
A pan Tusk do swojego niecnego procederu obłudy, jeszcze chce wciągnąć niewinnych ludzi! Całe rzesze Polaków! To dopiero przekręt! Publicznie sam to wczoraj powiedział. Ktoś słyszał? Ja słyszałem…
To już nawet nie pociągnięcie Polaków do współudziału za obecny stan państwa, ale wręcz oskarżenie, że to ich, wyłącznie ich wina, że kraj wygląda jak wygląda! Udają zadowolonych. Może nawet rzeczywiście są zadowoleni, bo spółdzielnia prosperuje.
Inżynierowie, robotnicy, zwykli ludzie zostali przez premiera oskarżeni o stan państwa, ale wszyscy się uśmiechają, klaszczą, skowyczą z zachwytu.
I. Sekretarz PZPO (Imperator PZPO/Przywódca Imperium PZPO) stwierdził, że “to nie my to wszystko zrobiliśmy, żebyście się Kochani, nie łudzili, ale oni, Polacy, to im powinniśmy być wdzięczni za to jak wygląda dziś ten kraj!“ (cytuję z pamięci, nie mogłem znaleźć w sieci tego wybitnego przemówienia Ukochanego Słońca LUDU, jeśli ktoś może podczepić, byłbym wdzięczny…).
Wspomniał tu o inżynierach, robotnikach, o zwykłych Polakach, czyli, klasyczne przeniesienie winy, choćby za stan A2, na Bogu ducha winnych polskich pracowników. Tupet ma. To trzeba mu przyznać. Imperator całą gębą.
Biedna Polska. Zmarnowane lata. Następne też niczego nie przyniosą, ale będzie to już wówczas osiem straconych lat. I co z tego, że wówczas ci piewcy, powiedzą: “oj, myliliśmy się! Ten eksperyment się nie udał“.
Tak powiedział (około) roku temu były premier Leszek Miler w rozmowie z panią red. Danutą Holecką o gospodarce centralnie planowanej (wspominanie pana Milera w tym miejscu jak najbardziej zasadne, Imperium skręciło wczoraj oficjalnie w lewo):
“Rzeczywiście, ten eksperyment nam się nie udał”.
No i co mnie to obchodzi, że skruszony, na pokaz pan Miler to stwierdza. Co mi po tym, co po tym Polsce, co po tym Polakom?
Eksperyment POrlandii też nie wypalił. A koalicja brnie w to dalej tworząc hydrę o socjal-liberalnych głowach i odnóżach.
A to, że nie wypali, że musi runąć? Oni się tym oczywiście nie przejmują, nie przejmą, tak jak pan Miler, bo byt mają zapewniony; oni i ich rodziny.
Mówią przecież: “Polska to dziki kraj, więc jak dzikusy będą fikać, to ABW załatwi sprawę, a jak się dalej będą pultać, to się to barachło zostawi wPiSdu i na Florydę w golfa pograć, poleci. Może Barack się dołączy?“.
Ale co tam, pomarzę sobie teraz, “Donek marzy“, to i ja mogę; marzę więc o takich czasach, kto wie, może dożyję, gdy PO będzie się już tylko kojarzyć z tablicą rejestracyjną poznańskich samochodów, tak jak dzisiaj LPR z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, a partia Konia też przecież Polską współrządziła!
P.S. Ponadnarodowa Zjednoczona Platforma Obywatelska zamiast Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska wydaje mi się lepszym rozwinięciem zasadnego w końcu skrótu PZPO, który już wszedł w publiczny dyskurs wiedzy codziennej Lebensweltu.
“Polska” nie bardzo do tej europejskiej zgnilizny modernistycznej i postmodernistycznej, pasuje. Ale jak kto preferuje, sens powszechnie zrozumiały, a o to chodzi.
A akcent w nazwie położony na Internationale uważam wprost za wyborny!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)