Wszystko z zastosowaniem białych rękawiczek. Na pierwszy rzut oka, atak na rząd i Premiera.
Po pierwsze, w materiale krajowym, mocna krytyka rządu, po drugie prezentacja wyników sondaży wskazujących na coraz bardziej negatywne opinie Polaków na temat sytuacji gospodarczej w kraju, potem kąśliwy komentarz na temat uśmiechniętego Premiera wśród truskawek i bezpardonowy atak opozycji.
Piękne, wymarzone zagranie w takt pod opozycję, a jednak socjotechnika.
Kiedy oglądający już rzeczywiście pogrążył się w tej krytyce, zaczął przytakiwać, złościć się, śmiać złośliwie z Premiera jedzącego owoce na straganie, nagle, cała atmosfera ataku pęka jak bańka mydlana, oto na ekranach telewizorów pojawia się wykrzywiona twarz z pogardliwym grymasem na ustach, człowiek ten pokrzykując macha nerwowo rękami. To Joachim Brudziński. Następnie, tuż za nim w kolejce komentarzowej widzimy złotoustego Mariusza Błaszkowskiego (Błaszczaka).
I “Fakty” zamiast dopełnić zadeptania pana Premiera (wystarczyło, np. zamiast tych dwóch wspomnianych inteligentów, zakończyć cięcie Konradem Szymańskim, akurat w Polsce, Pawłem Kowalem lub Ryszardem Kaliszem), przeciwnie, wyprowadziły Najjaśniejszego Ukochanego Przywódcę PZPO z tej matni, wręcz nieoczekiwanym, zwycięskim rzutem na taśmę.
Jasny jak słońce Premier i mroczny jak widmo pan Brudziński. Wesoły, rozluźniony jak Michael Douglas z filmu “Wall Street”, pan Premier i uduchowiony intelektualnie jak Sancho Pansa, Błaszczak (to jeden z niewielu polityków, do którego nazwiska, naprawdę i bez złośliwości nie mam pamięci, a fenomen polega na tym, że nie tylko ja!).
Powiem szczerze, że mnie także ten kontrast uderzył w pierwszej chwili, ale ponieważ jestem uodporniony na wdzięk Premiera, cierpię na OBTC, zaraz tę sztuczkę przejrzałem, choć przyznam, iż była perfekcyjna.
W głowach oglądających ten zabieg Polaków, nieświadomie dla nich rzecz jasna, zadziałał następujący mechanizm:
“No tak, Tusk jest beznadziejny, wszystko idzie kiepsko i źle, no, ale te twarze spod ciemnej gwiazdy, może już lepiej, że nie rządzą”.
I co?
Podsumowując, oto dramat tego kraju, wszechogarniająca nieudolność polityczna establishmentu (rozumianego tu jako banda czworga, choć wolę określenie ukute przez Pawła Kowala: "czterogłowy Światowid").
Nieudolny rząd i nieudolna opozycja plus media, które grają tym groteskowym duopolem PO-PiS-u, próbując wmówić nam, że to takie polityczne yin i yang.
A przecież są wyborcze alternatywy dla tych prymitywnych walk plemiennych!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)