Muszę dziś napisać pozytywnie o premierze Pawlaku, bo całkowicie zgadzam się z jego brawurową i celną puentą, jaką zakończył rozmowę z panami Karnowskimi w ostatnim wywiadzie w „Uważam, rze”.
Na pytanie, czy sam by trzymał w swoim rządzie ministra Cezarego Grabarczyka, pan premier stwierdził:
„Cóż… jest kłopot. Nie da się tego ukryć. Jeżeli szukałbym tu jakiejś rady, to powiedziałbym, że każda formacja polityczna wybiera na ważne stanowiska najlepszych swoich ludzi, i myślę, że tak samo jest w Platformie”, (podkreślenie moje).
Tak, pan Grabarczyk to rzeczywiście cenny nabytek ministerialny PO, to ostoja i twarz tego rządu, najlepszy z najlepszych, ale nie tylko on, bo także pan Klich, pani Kopacz, pan Miler, pan Arłukowicz ostatnimi czasy, i pani Kluzik-Rostkowska, pani Kidawa-Błońska, pan Tomczykiewicz, pan Grupiński, pan Arabski, pan Nowak, pani/pan, ojej, musiałbym za długo wymieniać, tyle tych mądrych głów POwskiego think tanku, a przecież czasu by nie starczyło na wypisanie wszystkich ministrów, szefów, przewodniczących, dyrektorów…
Same złoto. Góry złota inteligencji, poczucia obowiązku, pracowitości, przyzwoitości, przedsiębiorczości, umiejętności, miłości do Polski, patriotyzmu, solidarności z ubogimi, słabszymi, uczącymi się, wykluczonymi, chorymi, starszymi, tak, kupa złota szczerozłotego, można powiedzieć.
No i zrobiła mi się, dość nieoczekiwanie laurka dla PO.
Czasem się zaskakuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)