Ciemności ogarnęły nagle Dworzec Centralny. Zapanowała panika, tłum drżący i niecierpliwy, przemieszczał się ku dziennemu światłu. Ludzie wychodzili z otworów czarnej otchłani ku wolności.
Chaos. Piętrząca się dzika wrzawa. "Co się stało?", to jedno trwożne pytanie wypełnia głowy zaatakowanych niespodziewanie pasażerów.
To pierwsza zapowiedź. Oto nadejdzie gorsze.
Euro 2012. Mecz na Stadionie Narodowym, w blaskach fleszy wierchuszka PZPO.
Tuż po I. Sekretarzu PZPO, kroczy dumnie, z uśmiechem na twarzy, jak zawsze z nienaganną fryzurą, minister Cezary Grabarczyk. Pochód oficjeli zamyka minister tego narodowego sukcesu, pan Mirosław Drzewiecki.
Grono fachowców wstępuje na trybuny VIP-owskie.
Gwizdek sędziego, mecz rozpoczęty i nagle… ciemnośćogarnia trybuny. Telewidzowie na całym świecie spoglądają w czarną pustkę z rozpaczą. Koniec.
Ciemność, ciemność widzę…
A ja bardzo czarno widzę kolejne „sukcesy” PZPO (w kolejnym rozdaniu jako PO-SLD).


Komentarze
Pokaż komentarze