Hofman, to nazwisko bardziej niemieckie niż żydowskie.
Jego znaczenie jest wyśmienite, jeśli pomyślę o dorobku politycznym i osobistym jego nosiciela o wdzięcznym imieniu Adaś.
W bezpośrednim tłumaczeniu oznacza człowieka z podwórza (ewentualnie z podwórka).
Drugie znaczenie słowa Hof-Mann można przetłumaczyć jako człowiek zagrody.
W trzecim znaczeniu der Hof oznacza dwór, a więc Hof-Mann byłby tu kimś na wzór dworzanina.
Jak widać wszystkie określenia pasują jak ulał do omawianego przypadku.
Wypowiedzi i zachowania tego posła można swobodnie umieścić na obszarze podwórka. Ach ten przepiękny język pogardy i chuliganerii!
Ponadto, podwórko odegrało ważną rolę socjalizacyjną w rozwoju intelektualnym samego króla dworu PiS. Jest zatem wzór do naśladowania... jedyny!
Nie wiem czy zachowanie posła pasuje do manier z zagrody, ale w wywiadzie dla "Polski The Times" poseł PSL, pan Żelichowski opowiedział ciekawą historyjkę o Wańkowiczu i chłopcu ze wsi. Więc może coś jest na rzeczy… nie wiem, nie znam kulis.
No, ale już w chęci posiadania, zarówno władzy, jak i majątku, dworzanin PiS nie ustępuje potrzebom prawdziwych dworzan.
Adam Hofman to wzór konspekt człowieka z PiS-u. Idealny typ idealny, można powiedzieć.
Tymczasem tacy przyjezdni, jak pan Hofman należą do tzw. Warszawki, która przybywa do Warszawy, żeby robić obciach prawdziwym Warszawiakom. Myślę, że to wynik oszołomienia ruchem i wielkością miasta, do którego nie przywykli.
Po zamianie miejsca zamieszkania ze stu 100 tysięcy mieszkańców na dużo ponad bańkę, są tak oszołomieni faktem spotkań takiej ilości ludzi, że zaczynają mówić i robić bzdety.
Najgorzej, że publicznie i przy włączonym mikrofonie.
Oczywiście będą znikać ze sceny politycznej, ale żeby to się jednak stało jak najszybciej.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)