Natknąłem się wczoraj popołudniu na specyficznego chłopaka. Z początku myślałem, że to jednosobowa gwardia państwa podziemnego PiSlandii. Chodził w kółko z tabliczką w ręku, przekręcał ją w obie strony, pokazywał przechodniom… tabliczkę oczywiście i się uśmiechał.
Ponieważ było czerwone światło (staram się nie łamać przepisów), miałem trochę czasu, by wczytać się w hasło na tabliczce: “Warto rozmawiać. Nie kneblujcie nam ust”.
Potem dostrzegłem napisy na jego pomarańczowym T-shircie: Ruch Poparcia pewnego skompromitowanego post-polityka. Zapewne chodziło o debatę, na którą nie został zaproszony ów populista z Lublina, czy skądś tam.
A więc czują się dyskryminowani. Jacy biedni…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)