Dwudziestego drugiego września w niemieckim parlamencie będzie przemawiać Papież. Takie spotkania są ważne. Dają możliwość decydentom podjęcia dyskusji na istotne tematy, nawet te trudne, a może zwłaszcza.
Niestety, niemiecka lewica zapowiedziała bojkot wystąpienia przedstawiciela jednej z ważniejszej religii na świecie.
Gdzie zatem będą obrońcy uciskanego ludu? W miejscu swojej pracy, czyli w parlamencie? Nie. Na demonstracji zorganizowanej… przeciwko Papieżowi.
Taki wyraz lewicowej kultury i typowy przejaw tolerancji wg lewicy, czyli wszystko w zgodzie z wyznawanymi zasadami postępowania: nie słuchać, nie rozmawiać, zagłuszyć, zakrzyczeć.
Ale potem to lewacy najgłośniej narzekają, że są tacy biedni i tacy dyskryminowani, że nikt ich nie słucha, odmawia prawa głosu, uciska.
A prawda jest taka, że nie ma w świecie większego źródła nietolerancji, hipokryzji i fałszu niż właśnie te wypływające ze zdehumanizowanej, zdeprawowanej ideologii lewicowej.
Ja jednak nie mam obaw.
Prawda zwycięży. Kłamstwa lewactwa są widoczne po jego owocach. Nie tylko w Niemczech, w Polsce też.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)