Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
1427
BLOG

Jedni, że Lis inni że Prezes, a ja…

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Polityka Obserwuj notkę 11
 
Zwolennicy obu panów będą oczywiście przekonywać o zwycięstwie tego lub drugiego. Inni napiszą coś o remisie.
 
A ja widziałem w tym pojedynku przede wszystkim dwóch nienawidzących się, i to szczerze, ludzi. Nie wiem, który z tych dwóch panów bardziej nienawidził tego drugiego, ale wiem, że jeden z nich pretenduje do bycia premierem mojego kraju.
 
Zbyt dużo złych emocji było w tym pojedynku. Pan Lis nie potrafił ukrywać wrogości, gniewu, był bezwzględny, a pan prezes Kaczyński nie zatajał swej głębokiej pogardy do redaktora Lisa.
 
Oto wziąłem dziś udział w spektaklu bazującym na niskich instynktach uczestników, widzów, w których domach było trochę uciechy, bo ludziom nie jest żal pana Kaczyńskiego, wołają o krew i ją dziś mieli.
 
Mnie jest go żal, a spektakl mnie w jakimś sensie zniesmaczył.
 
Prezes Kaczyński stracił brata, przyjaciół, najlepszych współpracowników, o czym pan Lis dość często przypominał próbując wytrącić z równowagi przeżywającego wciąż żałobę pozostawionego brata, który jest człowiekiem głęboko nieszczęśliwym. Nie zostało mu nic, oprócz pamięci o swoim Leszku i misji, jaką zabitemu przyrzekł wypełnić do końca, za wszelką cenę (o czym traktuje dwudziesto parominutowy film “Lider”).
 
I nie wiem, przy całym moim współczuciu dla tego stanu rzeczy, tak bardzo bym nie chciał, żeby do tego doszło (myślę tu oczywiście o katastrofie smoleńskiej), ale doszło, stało się, doszło do tragicznego wypadku lotniczego, lecz jego konsekwencje unicestwiają także pana Jarosława Kaczyńskiego jako polityka.
 
W tej chwili jego działania, plany, to już tylko szukanie zemsty; pan Kaczyński już nie potrafi zdystansować się do aktualnej polityki, on ma misję, szuka politycznej i ludzkiej sprawiedliwości.
 
W takim stanie ducha nie da się już prowadzić wyrachowanych, zimnych kalkulacji i ustalać strategii gier politycznych. Będą to osobiste manewry.
 
Redaktor Lis nie ma tu tak naprawdę nic do rzeczy, przyszedł, pewnego dnia odejdzie, może moda na niego wkrótce się skończy? Będą inni.
 
Podsumowując, nie dam panu Kaczyńskiemu w najbliższych wyborach legitymizacji na rządzenie moim krajem, i do tego samego przekonuję innych. Jest to zbyt ryzykowne.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka