Wyznawcy wszelkich swobód obywatelskich, idei wolności rozprzestrzeniają się w zawrotnym tempie. Jak klony z filmu Lucasa.
Skrzywdzeni i poniżeni kierują swoje lufy atrap pistoletów/wibratorów (prawdziwych) w kierunku prześladowców.
Zaczęli strzelać wysoko, choć cele nieco za odległe wobec ich intelektualnych możności.
Najpierw jeden z nowych wytoczył proces Jarosławowi Kaczyńskiemu, a potem inna/inny? nowa/nowy? podała Tomka Terlikowskiego do sądu.
Ograniczający wolność słowa przypadkowi, sezonowi parlamentarzyści, ukazali swoje prawdziwe oblicza.
Człowiek spodziewał się twardzieli libertyńskich, a widzi rozkapryszone beksy.
Doprawdy. Jak przystało na głosicieli wielkich i szumnych haseł z kampanii, prawdziwi liberałowie (ba! libertyni), obrońcy zasad wolności: wolność słowa dla wszystkich.
Szkoda gadać. Czekamy na dalsze kaprysy. Zapowiada się niezły cyrk!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)