Od poniedziałku, policja niemiecka znajduje ładunki wybuchowe umieszczane na odcinkach kolejowych w regionie stolicy RFN.
Dotychczas nie wiadomo na 100%, kto jest odpowiedzialny za próby zamachu, ale podejrzewa się lewicowych ekstremistów, którzy się do tego przyznali. To rzekomo protest przeciwko zaangażowaniu się Bundeswehry w misję w Afganistanie.
Deutsche Bahn za ujęcie sprawcy/sprawców zaoferowało 100.000 euro. Do piątku nie będą jeździć niektóre S-Bahny, zaangażowano też antyterrorystów i żołnierzy.
Terroryści swoja akcją sparaliżowali ważne trasy kolejowe: m.in. odcinek Berlin - Hamburg, Berlin - Hannover (ICE) i odcinek Schienenkreuz (południowo-wschodni Berlin). Na szczęście dwa ładunki, które eksplodowały, nie spowodowały żadnych poważnych strat. W ludziach. Pasażerowie nie wpadli na razie w panikę.
Niemniej, w wyniku zagrożenia zamachem terrorystycznym, od poniedziałku do środy, 2000 pociągów miało już poważne opóźnienia i straty finansowe są poważne.
Abstrahując od powagi sytuacji…
Jestem ciekaw, czy zamienilibyśmy się z Niemcami paralizatorami kolei?
My dalibyśmy Niemcom, C. Grabarczyka, a oni nam zamachowców.
Kto wie, może jeszcze my byśmy się poświęcili, ale Niemcy…
Oni się na pewno z nami nie zamienią, chociaż pieją z radości witając nowy/stary rząd Tuska.
Cwaniaczki, z daleka, to i ja bym się cieszył, gdybym nie musiał na to patrzeć z bliska.
Jak szedł ten dowcip? “Szczyt bezczelności? Zagłosować na PO i uciec zagranicę”.
Niemcy są mądrzy, zamachowcy wkrótce zostaną ujęci, a u nas C. Grabarczyk zostaje!
JUŻ NA ZAWSZE!


Komentarze
Pokaż komentarze