Byłem w ostatnim czasie na filmie “Jeśli nie my, to kto?”. Rzecz traktuje o historii lewackiego RAF-u i o miłości. Trudnej.
Bardzo wnikliwe studium upadku i degradacji zaburzonych jednostek zaplątanych w gąszcz historii, dążących do katastrofy społecznej i indywidualnego unicestwienia, po wcześniejszym upodleniu. Od kontestacji ku terroryzmowi, od toksycznej miłości po samobójczą śmierć bohaterów.
Film dość ostry, ale artystycznie udany.
I tak sobie słucham teraz tych wiadomości docierających do mnie z Niemiec i się zastanawiam.
Czy wydarzenia berlińskie, podkładanie bomb i podpalanie samochodów, nie są wyłącznie wynikiem naoglądania się przez gównarzerię filmów o lewackiej tematyce i czy nie są tylko próbą wyrwania się znudzonych nastolatków ze szponów wszechogarniającego konsumpcjonizmu, zabawiających się (drogo!), kosztem bogatego społeczeństwa (burżuazji).
Te wydarzenia (film-podkładanie bomb) jakoś pozytywnie ze sobą korelują, chociaż premiera filmu była w lutym, jednak akcje trzeba zaplanować…
Oczywiście może być to także początek większej katastrofy.
Tak czy siak. Lewactwo goni w piętkę.
Jak cała zresztą lewica. Niemcy, Anglia, czy Polska, to tylko kolejne odsłony żenującego dramatu.
Więc, żeby podkręcić ten absurd, apeluję wysłać do Berlina z misją specjalną całe środowisko “Krytyki Politycznej” plus dorzucić im ludzi z RP, niech straszą. Dogadają się ze sobą.
Pan red. Sierakowski występował kiedyś w filmie o lewicy 68’, potrafi się bawić w tej specyficznej piaskownicy, na pewno podoła wyzwaniom nowego RAF-u, berlińskiego. Znudzony podawaniem piw w swojej knajpie kulturalnej, zacznie żyć jak prawdziwy człowiek lewicy, a nie przedsiębiorczy kapitalista. Myślę, że za tym tęskni.
A nawiązując do poprzedniej notki, dorzućmy do tej paczki, C. Grabarczyka - GRATIS… facet nam kolej rozmontował, więc może taka synteza dwóch antytez da pozytywne skutki, w Niemczech.
A Niemcy potrafią!
Potem mogą nam zwrócić naprawionego pana Cezarego, żeby robił kolej.
Pytanie jednak pozostaje jedno: co ci ludzie lewicy wyprawiają z tą niezahamowaną agresją?
Lewacy podkładają bomby w Berlinie.
Pan Sierakowski ginie w filmie.
Pan Palikot wymachuje rewolwerem, atrapą, ale jednak.
Pan Biedroń rzuca się na policjantów podczas demonstracji. Ktoś pamięta te sceny?
Tylko ukraińskie feministki nie zawodzą. Obnażają się i walczą o prawa… tych i owych i tamtych.
W Polsce SLD też się obnażało, minimum jedna Polka lewicy - na spotach wyborczych.
Co z tego wyszło, każdy widzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)