Wyobraźcie sobie Drodzy Państwo, że są granice wytrzymałości estetycznej, a przede wszystkim, istnieją granice ciekawości.
Kiedy, jak co dzień wszedłem na kochaną stronę naszego Saloonu, od razu, na powitanie, w niedzielę, otrzymałem po oczach krwistą informacją od naszego przełożonego, pana red. Janke:
“Palikot, Urban, Tymochowicz, Leszczyński (wideo)”, z podtytułem: “Tylko dla ludzi o mocnych nerwach”.
Nie skorzystałem z okazji, chociaż mam się za człowieka o mocnych nerwach (nasz Salon hartuje osobowość i odwagę cywilną).
Nie skorzystałem z zaproszenia. Nie wszedłem nawet. Nawet z tym, żeby "to" zignorować, nie walczyłem.
Przepraszam za mocne słowa, ale jeżeli ja mam oglądać przy niedzieli, te wszystkie twarze, Palikota, Tymochowicza, Urbana, to jest tak, jakbym włączył sobie “porno-video”. I to jeszcze w niedzielę. Widać ta konfrontacja, to kara za przesiadywanie przed Internetem w Boży Dzień, w pierwszy dzień tygodnia.
Moja wrodzona wrażliwość nie przyjęłaby tej dawki trucizny, więc rezygnuję i dziękuję.
Skończyłoby się u mnie na psychicznych torsjach i wymiotach.
Nie jestem masochistą. Ani sadystą zresztą też, bo potem, co naturalne, pewnie chciałbym opisać moje wrażenia z konfrontacji i wówczas musiałbym zatruwać tą trucizną, duchowy i estetyczny obieg wewnętrzny komuś innemu.
Więc dziękuję za zaproszenie. Nie skorzystam. Wystarczy dawka jednego lewego na tydzień, czyli w najbliższą sobotę, na naszych urodzinach, na warszawskim rozdrożu…


Komentarze
Pokaż komentarze