Wystarczy jeno pobieznie przeleciec salonowe notki, by spostrzec, ze najczesciej uzywa wulgaryzmow i niewybrednych epitetow salonowe prawactwo wszelkiej masci.
Ciekawe - są oni wśród prawactwa polskiego wyjątkiem, czy regułą?
Znaczy: czy prawactwo uwaza rynsztokowy jezyk, za swoj oręż w walce o odnowiona moralnie Polske?
Wychodzi, ze slynne "spieprzaj dziadu" bylo sygnalem do ataku, wskazówką: jaki język ma obowiązywać w IV RP
No i co wy na to, małpy w czerwonym, czy czarnym i zielonym?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)