W roku 1953 miłujący pokój Angole, wspólnie z Yankesami dokonali mordu na irańskiej demokracji poprzez zamach stanu, obalający rząd Mohammada Mosaddegha.
Potem utrzymywali u koryta sterowaną przez siebie marionetkę - szacha Mohammada Reza Pahlawi, który okrucieństwem przewyższał sułtana Szahrijara z "Baśni z tysiąca i jednej nocy".
Potem, ich konkurenci polityczni z Żabolandu, wysłali do Iranu trzymanego przez lata na smyczy Ruhollaha Chomeini (tak jak siedemdziesiąt lat z okładem wstecz - Niemcy, Rosjanom Lenina).
Skutek zaplanowany przez sprawców, został osiągnięty.
Obóz anglosaski, sterowany przez państwo, które leży tam gdzie chce - zastosował obecnie uderzenie nazywane elegancko z angielska returnem.
Mecz odbywa się na boisku zwanym Iran, a "bombowe" piłki posyłane są z siłą i precyzją Jimmy Connorsa.
Nam przypada rola obserwatora, z ograniczonym prawem do wyrażania dezaprobaty.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)