Tomasz Zając
CZWARTA FALA – społeczeństwo konsumpcyjne.
Rok 2012, jak zapowiadało wielu naukowców, mędrców, polityków, specjalistów z zakresu ekonomii, prawa, historyków, psychologów, zwyczajnych obywateli, miał być rokiem wielkich zmian. Miało dojść do wybuchu masowych protestów, walk ulicznych, całkowitej degradacji środowiska naturalnego. Przewidywano trzecią - tym razem nuklearno-biologiczną - wojnę światową. Jednym słowem rok 2012 miał być początkiem końca świata. Wiele prognoz wydaje się być realnym zagrożeniem.
Posługując się słowami politologa Samuela Huntingtona, który w prawdzie przepowiadał, że kulminacyjny moment tych wydarzeń nastąpi dopiero w roku 2025 - można powiedzieć, że mamy do czynienia z potężnym zderzeniem cywilizacji - zderzeniem kulturowym, religijnym, ideowym, gospodarczym, ekonomicznym, obyczajowym.
Niewątpliwie dotychczasowe systemy wartości, tradycyjne formy sprawowania władzy, zasady religijne oraz rodzaje i sposoby wykonywania pracy ulegają rozpadowi. Rozkładowi ulega rodzina. Ateizm staje się nową religią. Ruchy feministyczne rosną w siłę. Kult inżynierii genetycznej, konsumpcyjny styl życia - to tylko część wielu zmian, z którymi przychodzi nam się zmierzyć.
Zmiany zachodzą również w podejściu do modelu czasu historycznego, który warto zanalizowac, a z którym wiąże się wiele zachowań ludzkich - dziś takie pojęcia, jak na przykład ,,punktualność'', ,,długofalowe planowanie swojej przyszłości'', ,, określona pora spożywania posiłków'' wydają się tracić na znaczeniu, a nawet stają się abstrakcją.
Najprostsze pytanie, które można zadać brzmi: jakie mamy rodzaje czasu? Przeciętny człowiek mógłby odpowiedzieć oczywiście, że czas dzielimy na przeszły, teraźniejszy i przyszły. Forma sama w sobie jest poprawna, jednak problem dotyczący podziału i rodzajów czasów jest o wiele bardziej złożony, aniżeli mogłoby się wydawać.
Profesor Borkowski stwierdza, że ze względu na wielkości interwałów, możemy wyróżnić cztery rodzaje czasu, a mianowicie:
a) czas kosmiczny
b) czas ziemski, inaczej zwany geobiologicznym
c) czas historyczny, czyli społeczny
d) czas osobowy - indywidualny
Czas kosmiczny najprościej ujmując jest czymś wewnętrznym dla Wrzechświata i istnieje razem z nim. Z kolei czas geobiologiczny ma związek z rozwojem i genezą globu ziemskiego i życia organicznego. Czasem społecznym nazywamy czas, który jst wymiarem trwania zbiorowości ludzkiej i abstrakcyjną ramą społecznej egzystencji. Ostatni z wymienionych rodzajów, to znaczy czas osobowy (indywidualny) to po prostu istnienie każdego człowieka. Częstokroć nazywany jest ,,czasem psychologicznym''.
Z podziałem czasu wiążą się również bezpośrednio wyobrażenia na jego tamat. W sposób interesujący opisuje to ks. profesor Czesław Bartnik przedstawiając następujące modele czasu historycznego:
-czas amorficzny
-czas stacjonarny
-czas cykliczny
-czas spiralny
-czas linearny
-czas linearny ewolucyjny
-czas linearny degradacyjny
-czas autokreacyjny
Bezkształtny potok zdań jest historią poszczegónych jednostek i społeczności, w których podstawą są luźne zdarzenia. Osadzone są one w nieokreślonych momentach czasu i przestrzeni. Nie są decydujące. Brak tutaj organizacji i spójnej całości.Jakikolwiek rozwój nie ma prawa bytu. Teorie wymyślane są przez ludzi i mają zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, ładu, spokoju - jest to walka z chaosem.
W czasie stacjonarnym wszystko pozostaje niezmienne,a jeżeli zachodzą jakiekolwiek zmiany, są one pozorne. Jest to czas nieskończony. Historii nie można ogarnąć i wpisać w jakiekolwiek określone ramy. Przypomina to ogromną pustynię lub opustoszałe miejsce, gdzie prócz ciszy i wiatru przesypującego piasem lub świszczącego w ogromnej przestrzeni wszystko wygląda tak samo i nie ulega żadnym czynnikom.
Kolejnym modelem - zresztą cenionum przez kultury i religie Wschodnie, zwłaszcza hinduizm - jest czas cykliczny, czyli wielki kołowrót. Życie i świat to ciąg powtarzających się zdarzeń, dziejów ludzkości, państw, religii, kultur, ludów. Wszystko powraca do momentu, w którym się zakończyło. Jest to jak gdyby całościowa reinkarnacja cywilizacji. Nic nie jest nowe, gdyż wszystko już było.
Spirala historii to odzwierciedlenie historii, która wciąż ewoluuje. Nie jest to jednak ewolucja odbywająca się w linii prostej. Oczywiście występuje momenty popełniania błędów, zagubienia, regresu, wielu powtórzeń. Ważny jednak jest punkt końcowy, ostateczny. W hierarchi jest on położony wyżej od punktu wyjścia. Historia powtarza się w sposób złożony. Podobieństwo zdarzeń ma prawo wystąpić, ale za każdym razem będzie się to działo w odmiennych okolicznościach.
Kolejny model czasu związany jest z Chrześcijaństwem. Lineralność to innymi słowy odcinek linii prostej. Mamy tutaj punkt protologiczny - początek, moment stworzenia, a nastepnie drogę zmierzającą ku punktowi eschatycznemu, czyli ku końcowi.
Czas linearny można podzielić na dwa rodzaje. Jedenłączy się bezpośrednio ze wzrostem, a druga z upadkiem. Czas linearny ewolucyjny oznacza ciągły rozwój i podążanie ku idei postepu, ku coraz większemu rozwojowi intelektualnego, ku postępowi. Linia prosta opadająca w dół, czyli czas linearny degradacyjny wiąże się z tym, że historia to bezustanne, nieustające staczanie się ludzkości w dół.Jest to upadek, rozkład, degeneracja fizyczna, materialna i duchowa. Wyraźnie widać tutaj pesymizm.
Koncepcja ta wiąże się bezpośrednio z teorią społeczeństwa otwartego Karla Poppera, który uznał, że przyszłość jest niezmierzona, ciągle otwarta, nieprzewidywalna, a doszukiwanie się wyjaśnień w powtarzalnych cyklach i spoglądanie wstecz może być niebezpieczne i stanowi ,,chorobę intelektualną współczesnych czasów''. Chorobą nazwaną filozofią proroczą.
Najbardziej interesującym, a zarazem odzwierciedlającym współczesność modelem czasu, jest czas autokreacyjny. Człowiek opanowuje historię i poddaje ją swoim działaniom twórczym. Nadaje jej różne kształty i sensy. Wszystko jest takie, jakim go czynimy - stwarzamy.
Parafrazując Alvina Tofflera - amerykańskiego socjologa i futurystę - stwierdzić można, że ludzkość dzisiaj wstąpiła w NOWY CZAS - nie w trzecią, a w CZWARTĄ FALĘ cywilizacji. Skutki tych przeobrażeń są ogromne. Co więcej - są coraz mniej przewidywalne.
Widzimy rozprzestrzeniającą się wśród ludzkości frustrację. Wydawać by się mogło, że jesteśmy społeczeństwem bardziej cywolizowanym, aniżeli społeczeństwa pierwotne - posiadamy wiedzę, technikę,komunikację, media, władamy językami obcymi,wyruszamy na podbój kosmosu, potrafimy manipulować przy ludzkim DNA. A mimo tego szerzą się nienawiść, gwałty, mordy, kradzieże.Równiez na sile przybiera ksenofobia, nacjonalizmy, nietolerancja, brak zaufania. Wojny zbierają swoje żniwo. Rosnącą fala bezrobocia, chorób, nędzy, głodu, masowych buntów wydaje się narastać w tempie, którego nie sposób zatrzymać. A z drugiej strony widzimy rozwój - powstają społeczeństwa sieci, ruchy obywatelskie nabierają siły, buduje się nowe zamknięte osiedla, medycyna przekracza bariery dostępne dotychczas wydawać by się mogło tylko siłom ponadnaturalnym,rozwój transportu pozwala przemierzać kontynenty w czasie kilku godzin. Ludzie żyją dłużej - ogólnym zestawieniu coraz większa ilość osób znajduje się w coraz lepszych warunkach - tutaj można powołać się na słowa Miltona Friedmana. Częściej podróżujemy, lepiej się odżywiamy, dbamy o swoje ciała, mamy większy dostęp do technologii, edukacji, istnieje odmasowienie mediów, powiększa się nasz realny wpływ na politykę. A jednak skala niezadowolenia niesutannie rośnie. Walka nie odbywa się dzisiaj już tylko na ulicach. Poglądy wygłaszane nie są jedynie z ambon w świątyniach, w salach obrad czy z katedr uniwersyteckich. Trwa wojna w CYBERPRZESTRZENI,czego dowodem są jakże aktualne protesty przeciw ACTA.
Przy tym wszystkim mależy zadać sobie pytanie: jak zmieni się świat po przejściu w kolejną falę? Czy nasza cywilizacja zostanie unicestwiona? A może cofniemy się w ewolucji? Na szczególną uwagę zasługuje tutaj zjawisko konsumpcjonizmu.
Jean Badruillard - przeciwnik globalizacji - stwierdza stanowczo, że: ,,tym, co dzisiaj wszędzie rzuca się w oczy, jest niezwykłe zjawisko konsumpcji, obfitości i dobrobytu, będące wynikiem rosnącej liczby przedmiotów, usług i dóbr materialnych, stanowiące rodzaj fundamentalnej mutacji w obrębie ekosystemu, w jakim funkcjonuje gatunek ludzki. Ściśle rzecz ujmując, człowiek epoki dostatku nie egzystuje już, jak uprzednio i odwiecznie, w środowisku innych ludzi, lecz otoczony jest przez przedmioty''.
Marshall Sahlins w 1968 roku opisywał tzw. pierwsze społeczeństwo dobrobytu. Czy było to społeczeństwo posiadające wystawne domy i ekskluzywne samochody? Czy korzystało z telefonu komórkowego oraz posiadało dostęp do Word Wide Web lub innymi słowy do ogólnoświatowej sieci hipertekstowego, multimedialnego, sieciowego systemu? A może były to jednostki, dla których heideggerowskie ,,bycie i czas’’oznaczało tyle, co zgromadzenie jak największej ilości dóbr materialnych w jak najkrótszym czasie? Odpowiedź jest przecząca.
Po pierwsze w czasach Paleolitu nie istniały wielkie Drugstore, czy używając słów Georga Ritzera ,,świątynie konsumpcji’’.Po drugie pierwotne koczownicze plemiona Australii i Kalahari nie posiadały niczego na własność, co ułatwiało im przemieszczanie się, podczas którego parano się zbieractwem i uczestniczono w łowach. Powyższy opis dotyczy dzisiejszych, współczesnych, rzekomo cywilizowanych społeczeństw, które opętane obsesją na punkcie przedmiotów i ich gromadzenia oraz zajęte nadmierną produkcją i ulegające kreowanym sztucznym potrzebom coraz bardziej niszczą przejrzystość oraz wzajemność stosunków społecznych.
Nie tak dawno przed świętami Bożego Narodzenia można było ponownie oglądać tłumy konsumentów mijające się pośród wielkich półek sklepowych i rozkoszujące się wspaniałymi widokami towarów, którymi zapychano stalowe koszyki, a od których wedle powiedzenia ,,zastaw się, a postaw się’’ uginały się później stoły. Wszystko to miało być oznaką dobrobytu, bogactwa i pozycji społecznej, a cały rytuał przypominał wielkie potlacze, jakimi szczycili się Indianie z plemiona Kwakiutlów w Ameryce Północnej. Jak mówi jedna z indiańskich legend na początku Bóg dał każdemu ludowi po glinianym kubku, aby pił z niego wodę życia i by wszyscy zanurzali kubki , które były różne. Jednak ich kubek rozbił się. Ich kubka już nie ma. Współczesne przekazy reklam, jak i mediów opowiadają nam o nieco innym micie, który można określić słowami ,,pokaż mi, co kupujesz, a powiem ci kim jesteś’’. Jednym słowem patterns happen - każdemu się zdarza wdepnąć dzisiaj w tę prawidłowość.
Jednak dziś owo wdeptywanie nie jest odstępstwem od normy, wyjątkiem od reguły. Jest ono regułą samą w sobie objawiającą się neurotycznym pędem konsumpcji, która zamiast prowadzić do nasycenia i zaspokojenia, potęguje niepokój. Niepokój ów powstaje, ponieważ ,,każdy jest kontrolowany przez prawa natury-każdy jest w pełni zależny - ale z powodu ignorancji ludzie myślą, że są wolni. Jednakże nie są wolni. Wyobrażają sobie tylko, że są wolni, choć całkowicie podlegają prawom natury’'. Z prawami natury ściśle wiąże się nasza cielesność. Dbamy o nasze ciała poprzez ćwiczenia, odpowiednią dietę, używanie odpowiednich środków higienicznych, kosmetyków, poprzez odwiedzanie studiów urody, itd. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Nie należę do zwolenników turpizmu, jednakże zdecydowanie wolę pojawiające się zmarszczki na ludzkich twarzach starszych osób, niż zakładane maski powstałe z różnego nadmiaru warstw kremów zapewniających wieczną młodość. ,,Łódź ludzkiego życia została skonstruowana w ten sposób, że musi posuwać się w kierunku przeznaczenia duchowego. Niestety to nasze ciało jest przywiązane do ziemskiej świadomości pięcioma mocnymi łańcuchami: przywiązaniem do materialnego ciała wynikającego z nieznajomości faktów duchowych, przywiązaniem do krewnych , do ziemi i posiadłości, do nauki materialnej i form religijnych bez wiedzy w Osobie Boga i Jego wielbicielach, którzy czynią je świętymi’'.
Korporacje i sieci kosmetyczne wciąż zadają sobie odwieczne pytanie ,,jak uwieźć kobiety?’’. Dotyczy to zapewne również płci męskiej, choć w mniejszym stopniu. Odpowiedź jest prosta. ,,Muszą być nowości. Ciągle nowości. Kobiety kochają zmiany. A może wypróbuję to? A może tamto? Kobiety muszą czuć, że to, co kupują, jest zdrowe’’[5]. Tymi słowami opisuje rozwój sklepów Rossmann prezes sieci Marek Maruszak w wywiadzie przeprowadzonym przez redaktorów Piotra Mączyńskiego i Leszka Kostrzewskiego. Z analizy wynika, że obecnie w Polsce znajduje się 526 sklepów, a ich większość jest rentowna, ponieważ wynosi około 97%. W samej centrali w Łodzi zatrudnionych jest ponad 400 osób, a do tego istnieje specjalny dział zajmujący się pozyskiwaniem nowych lokalizacji i negocjowaniem warunków najmu lokali. Przychody tejże sieci posiadającej 14,8 procent rynku w tym roku przebiły 4 mld zł. Sytuacja przypomina nieco rozrastającą się w Stanach Zjednoczonych, a później wchodzącą na rynki wszystkich kontynentów sieć Mc Donalds’a. Ciekawe, czy uśmiech kobiet używających tych wszystkich kosmetyków będzie równie ,,szczery’’, jak uśmiech pracowników spółki Raya Kroca? Jedno jest pewne: rossmanizacja trwa i będzie się rozrastać w naszym kraju. Według planów w roku 2012 ilość sklepów Rossmana w Polsce ma przekroczyć liczbę 700, a w 2015 przy dobrej koniunkturze około tysiąca. Z jednej strony zapewni to kolejne miejsca pracy, ale z drugiej wyprze właścicieli małych drogerii, na których padł strach. Jednak wartość mierzy się miarą innych wartości, które trzeba poświęcić dla osiągnięcia tych pierwszych. A najtrudniejszym z samopoświęceń w warunkach funkcjonowania społeczeństwa konsumentów jest zwłoka w zaspokajaniu pożądania. Jednak, czy takie poświęcenie jest warte czasu, starań, wysiłku, nerwów?Henry Ford mówił, że: Exercise is bunk. If you are healthy, you don't need it, if you are sick you should not take it[6].A jak jest z umysłami społeczeństw w czasach płynnej nowoczesności? Czy aby na pewno są zdrowe? A jeśli są chore, czy rzeczywiście ćwiczenia mogą im zaszkodzić? Zamiast szukać szczęścia w granicach naszych losów podejmujemy dalekie wędrówki w nadziei, że gdzieś po drodze uda nam się zgubić lub oszukać obmierzłe przeznaczenie, przy czym cechuje nas skłonność do ciągłej chrzątaniny przypominającej wspomniane przedświąteczne zakupy. Skąd to się bierze? Mianowicie stąd, że w porównaniu do ,,dawnego’’ kapitalizmu, który wytwarzał przedmioty wprost proporcjonalnie do zapotrzebowania, dziś w nadmiarze materialnych dobór zalegających w magazynach, współczesny konsumpcyjny kapitalizm wytwarza sztuczne potrzeby. Łakniemy potrzeb jak i ich spełnienia pod sztandarami rzekomej wolności wyboru. Zamiast pogodzić się z własną przemijalnością uparcie za wszelką cenę dążymy do zachowania swojej cielesnej powłoki stosując kolejne operacje plastyczne, kremy, kuracje napędzając tym samym i dając siłę wielkim korporacjom, które niczym Rossmann zalewają naszą przestrzeń. Na platformie materialnej jesteśmy sfrustrowani i poprzez nieustającą konsumpcję pragniemy ocalić siebie. Jednak zrozumienie celu ludzkiego życia powinno nastąpić na drodze samorealizacji i odnowienia naszego utraconego związku ze społeczeństwem. Zapewnienie wygód materialnemu ciału poprzez nadmierne produkowanie, nabywanie, konsumowanie i wydalanie, kosztem zapomnienia podstawowej potrzeby życia, którą jest odzyskanie utraconej tożsamości duchowej nie daje żadnej korzyści. Pozostaje tylko smuteki zgrzytanie zębami, bowiem: ,,Są ludzie, których świątynie konsumpcji rozczarowały pomimo całej swej spektakularności, blichtru i atmosfery wspaniałej zabawy. O większości spośród mających dostęp do świątyń konsumpcji i mogących sobie pozwolić na kupowanie tego, co one oferują, można powiedzieć, że zostali przez nie oczarowani. Są też tacy, którzy-choć mają i pieniądze, i dostęp - doszli do wniosku, często na podstawie wcześniejszych doświadczeń, że to, co środki konsumpcji proponują, nie daje poczucia sensu ani szczęścia, a w każdym razie nie tyle, ile wydają się zapowiadać’'.
Barnik Cz, Historia ludzka i Chrystus. Katowice 1987
J.Baudrillard, Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury, Wydawnictwo Sic, Warszawa 2006, s.7.
Borkowski R. Konflikty współczesnego świata. Sens historii – modele czasu historycznego. Kraków 2001
Carr E.H, Historia. Czym jest. Poznań 1999
Clark G, Przestrzeń, czas i człowiek. Warszawa 1998
Gazeta Wyborcza, 9 maja 2011, strona 28.
Ćwiczenia to bzdura. Jeśli jesteś zdrowy nie potrzebujesz ich, jeśli jesteś chory, zaszkodzą ci.
Goud S.J. Pytania o Millenium. Warszawa 1998
Hellen M. Wiecznośc,czas, kosmos. Kraków 1995
Mitrowski G. Kosmos, Bóg, czas. Katowice 1993
Popper K.R. Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Warszawa 1993
Ritzer G, Magiczny świat konsumpcji, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2004, s. 315.
Samsonowicz H. O historii prawdziwej – mity, legendy, podania jako źródło historyczne. Warszawa 1997
Sire J.W Światy wokół nas. Wprowadzenie do podstawowych koncepcji światopoglądowych. Katowice 1991.
,,Les Temps modernes’’, październik 1968.
Sri Srimad A.C Bhaktivedanta Swami Prabhupada, ,,Prawda i piękno’’, The Bhaktivedanta Book Trust, Warszawa,Vaduz 1989, s. 187.
Sri Srimad A.C Bhaktivedanta Swami Prabhupada, ,,Prawda i piękno’’, The Bhaktivedanta Book Trust, Warszawa,Vaduz 1989, s. 58-89.
Thompson D. Koniec czasu – wiara i lęk w cieniu millenium. Warszawa 1999.


Komentarze
Pokaż komentarze