Temat nieprzyznania miejsca na cyfrowym multipleksie TV Trwam budzi ostatnio dużo emocji i zainteresowania. Sympatycy Radia Maryja i TV Trwam zbierają podpisy pod protestem do KRRiT, politycy SP i PiS chcą postawić przewodniczącego KRRiT przed Trybunałem Stanu.
Dlaczego akurat sprawa TV Trwam budzi aż takie emocje? Odpowiedzi jest kilka. TV Trwam jako jedyna w Polsce ma charakter typowo religijny i katolicki. Tymczasem KRRiT przy rozdzielaniu miejsc na multipleksie powinna kierować się różnorodnością programową i konkurencyjnością. A tak nie jest, ponieważ miejsca otrzymały głównie duże stacje komercyjne, niszowe telewizje muzyczne i rozrywkowe oraz stacje które nawet nie nadają programu lub wręcz nie mają jeszcze nazwy. To jest właśnie najbardziej zaskakujące jak telewizja która nie ma nazwy lub nie wiadomo czy i kiedy ruszy z nadawaniem programu dostaje miejsce na multipleksie. Tymczasem stacja mająca stałych widzów i działająca od prawie 9 lat jest tego miejsca pozbawiana.
Koronnym argumentem KRRiT za nieprzyznaniem miejsca TV Trwam na naziemnej telewizji cyfrowej jest jej "brak wiarygodności finansowej". Jednak jak pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita" TV Trwam i Fundacja Lux Veritatis lepiej stoi finansowo niż inni nadawcy którzy otrzymali koncesję od KRRiT.
Argument KRRiT o "braku wiarygodności finansowej" to czysta hipokryzja. Można nie zgadzać się z poglądami i linią programową TV Trwam (sam z większością się nie zgadzam) ale jako stacja reprezentująca nurt katolicki i społeczny powinna mieć możliwość dotarcia do szerszych grup odbiorców poprzez naziemną telewizję cyfrową. Tym bardziej że miejsca na multipleksie otrzymały stacje które zamiast programu nadają plansze testowe.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)