Autor 1 Autor 1
627
BLOG

Patologia życia codziennego- "gejostwo i lesbijstwo".

Autor 1 Autor 1 Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

Na samym wstępie powołuję się na art. 17 Konstytucji RP, gwarantującej mi wolność słowa, co do dalszej wypowiedzi na temat poruszanego tematu.

Nie chcę was wprowadzać w błąd, co do roku, ale w wieku XX Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne, zaliczyło homoseksualizm do zaburzeń na tle seksualnym. Jest to udowodonione. Jednak pod wpływem nacisku wpływowych osób, naukowcy, badacze, teoretycy i praktycy, zmienili zdanie, klasyfikując je jako "odmienną orientację seksualną".

Boli mnie, że nawet naauka, ulega naciskowi osób wpływowych, które być może miały włsnie takie a nie inne tendencje. Nauka powinna być obiektywna, badania wprawdzie wykazały, że ten aspekt , "zaburzeń" ( muszę niestety posłużyć się cudzysłowiem), że nie wpływa on na większą możliwość percepcji tychże osób.

Ale czy homoseksualizm, wiadomo, rzecz nie nowa, ale coraz bardziej "kultywowana", jest czymś normalnym? Racjonalnie patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, człowiek został stworzony łącznie z kobietą, a przetrwanie gatunku, polega na stosunku płciowym dwóch przeciwnych sobie par ( mężczyzna- kobieta). Tak podpowiada nam racjonalizm, sugerując już pewnego rodzaju wątpliwości co do wiarygodności, że homoseksualizm jest kwestią "normalną".

Chcę aby ta "notka" była obiektywna, dlatego powstrzymam się od własnego zdania na ten temat, ale szanowni Panowie, czy wyobrażacie sobie, aby w tym kraju ( choć nie jestem do końca pewny czy posłowie nie uchwalili ustawy co do adopcji dzieci przez te osobniki) dziecko, które w Karcie Praw Dziecka, innych dokumentach gwarantujących mu wszechstronny rozwój, wychowywało się w atmosferze "rodziny" złożonej z dwóch tatusiów lub  "kochających matek"? Czy jest to logiczne i normalne z biologicznym prawem natury? Odpowiedzcie sobie, proszę na to pytanie sami.

Wyszła wielka afera, kiedy w odpowiedniej periodyzacji czasu, Prezydent Warszawy zakazał "Marszu Równości", czy jak oni to nazywają. Swojego zdania nie zmienił,nwet pod wpływem nacisku parlamentarzystów, za co tą osobę szanuję. 

Sami Państwo widzicie, że nadeszły czasy, kiedy "zło nazywamy dobrem" i przeciwnie, nauczając dzieci, że patologia jest czymś dobrym. Bo jeśli my damy im zezwolenie, rozszerzymy coraz więcej praw, co to będzie za społeczeństwo? Nazwiemy to tolerncją? A może głupotą? W "imię tolerancji", mamy deprawować nasze dzieci, kiedy marsz takich "osób" , idących ulicami Warszawy czy innych miast, okazujących sobie wzajemne "uczucia" na wszelaki mozliwy sposób, powiemy, : " Kochanie, to jest normalne". Przez ową "normalność" dochodzi później do kryzysu tożsamości seksualnej lub innnych zaburzeń. 

Czy rzeczywiście potrafimy znaleźć granicę pomiędzy tolerancją a zwykłą głupotą "ludzi zdrowych"?.

Autor 1
O mnie Autor 1

Otwarty na debaty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Technologie