Właśnie, czy istnieje na "dłuższą metę" przyjaźń damsko-męska? Jesteśmy ludźmi, gatunkiem, który w swojej istocie nie został stworzony do samotności. Łączymy się w grupy, "paczki", partie polityczne, nawiązujemy przyjaźnie. Jest to proces naturalny, element świadczący o naszym człowieczeństwie.
Czy jednak istnieje przyjaźń damsko-męska? Na początku tej "drogi" na pewno, bo właśnie ona bywa fundamentem przyszłych związków, czegoś "więcej". Niestety bywa tak, że ZAZWYCZAJ, jedna ze stron zaczyna z biegiem czasu, "czuć coś więcej" do drugiej osoby i jeśli to uczucie bywa nieodwzajemnione, zaczyna się dramat. Dramat ten polega na tym, iż "najwiekszym cierpieniem" jest siedzieć obok osoby, która zawsze będzie nam obca ( w pewnym sensie). Mężczyźni często nie dostrzegają "znaków" jakie dają nam kobiety, lubimy konkrety , "czarno na białym". Niestety życie nie jest aż tak proste.
Mówią, że zależy nam, mężczyznom, na seksie, na "zaliczeniu", kolejnej "laski", na zabawie, na tym, że nie liczymy się z uczuciami drugiej osoby ( kobiety) Jest to kłamstwo siane przez feministki, których ideologia sama w sobie jest sprzeczna, bo upokarzają się, próbując wyeksponować "męskie atrybuty charakteru", zagłuszając własną kobiecość. Jednak istnieje druga strona medalu. Potrafimy kochać, i potrzebujemy być kochani, przez kobiety na którym nam zalezy. Jednak we współczesnym modelu związku, opartym na konsumpcjoniźmie ( nie mówię, że każdy związek na tym się opiera, gdyż są jeszcze normalne kobiety), to właśnie kobiety ranią nas najbardziej. Zdaję sobie sprawę, że wrzawę mogą podnieść feministki, jednak ich komentarze, będę w zupełności ignorował, lub usuwał posty.
Natura człowieka- mężczyzny- jest taka, że nawet gdy jesteśmy z kimś skłóceni, załatwiamy sprawę w sposób "honorowy", na drugi dzień zazwyczaj zapominamy o "zadymie". Koebiety zazwyczaj lubią siać intrygi, lubią nami manipulować, większości z nich zależy na pieniądzach, dlatego motto stare jak świat: " za kasę możesz mieć każdą pannę", jest niestety smutne, lecz prawdziwe.
Każdy z nas zna życie, wiele na pewno sam przeszedł , ma własne doświadczenia, dlatego uzna mój 'wywód" za pytanie retoryczne, nie wymagające odpowiedzi. Osobiście uważam, że nie ma przyjaźni damsko-męskiej, a ta przyjaźń jest późniejszą podwaliną związku. Czy udanego?
Wszystko zalezy od nastawienia obu stron i autentycznej miłości, która u kobiet zanika coraz bardziej niż u meżczyzn. Jednak wiadomo, nie wszystkich można spychać do "tego samego wora" choć stosunek , wynosi 99:1- więc znaleźć dziewczynę, która nie patrzy na grubość naszego portfela czy saldo na koncie- jest stosunkowo nikła.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)