Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
817 notek
1660k odsłon
  1268   1

ELITY

Każde społeczeństwo potrzebuje elit, swoistych liderów opinii, kultury, biznesu czy polityki. Jeżeli sami nie zarządzają społecznościami, mają zasadniczy wpływ na władzę, kształtują też otaczających ich ludzi. Członkowie elity, choć wyróżniają się z ogółu, mają w sobie pewien demokratyczny pierwiastek, bo muszą mieć uznanie zwykłych ludzi. Tak rozwijały się elity rzymskie i greckie. Większy dostęp do zdobyczy nauki, dóbr materialnych oraz nierzadko pewien rys społecznikostwa pozwalał na zdobycie zaufania i rozumne doradzanie swoim ziomkom. Wejście do świata elit łączyło się i łączy też z wieloma przywilejami. Stąd zjawisko kastowości – elity nie chciały dopuszczać do zdobytych dóbr osób spoza swojego kręgu albo miały skłonność do pasożytnictwa, czyli czerpania dóbr kosztem wszystkich pozostałych bez chęci tworzenia jakiejkolwiek wartości dodanej.

Polskie elity tak jak większość europejskich kształtowane były przez stan rycerski, stąd skłonność do bohaterstwa i poświęcenia się. Ale ten etos zaczął zapalać też umysły ludzi niewywodzących się z tego stanu. Miecz i tarczę zastąpiły nauka i praca. Tworzący się od XIX wieku etos inteligencki zastąpił stary etos szlachecki. Nowy posiadał pewne cechy tego pierwotnego. Na takich elitach powstała II Rzeczpospolita. W dwudziestoleciu międzywojennym takie elity świadomie budowano i rozwijano. Przy skromnych środkach udało się jednak wykształcić pokolenie z najlepszymi elitami w naszej historii. Widać to było choćby po zdobyczach nauki, śmiałych projektach i szybkim rozwoju kultury.

II wojna światowa była największym w historii uderzeniem w polskie elity. Niemcy i Rosjanie świadomie mordowali przedstawicieli nauki i kultury, a szczególnie oficerów wojska i policji. Miał to być wstęp do zniszczenia narodu i dostosowania go do własnych planów podboju. Po wojnie komuniści dokończyli dzieła. Kto nie zginął w katyńskich dołach czy obozach koncentracyjnych, był represjonowany, nie mówiąc już o problemach materialnych czy trudnościach z wykształceniem dzieci. Komuniści zaczęli tworzyć własne elity, które różniły się dokładnie wszystkim od tych przedwojennych. Etos rycerski został zastąpiony służalstwem wobec okupanta, a umiłowanie wiedzy – bezmyślnym powtarzaniem dzieł marksistów. Bijący w oczy prymitywizm obniżał standardy i utrwalał bylejakość życia. Drugie pokolenie (lata 70. ubiegłego wieku) żyjące w komunizmie zaczęło poprawiać „jakość” swoich elit. Zadbano o lepszy status materialny i pewien poziom wykształcenia. Komuniści korzystając z przywilejów, wysyłali dzieci za granicę. Jednak pasożytnictwo tej kasty rozwijało się coraz bardziej.

Solidarność zaskoczyła wszystkich. Etos walki o wspólne dobro zawarty w nazwie tego związku nieśli często niewykształceni robotnicy, lecz znajdujący się pod wpływem Kościoła i resztek niewykończonych elit II RP.

III RP nie postawiła na odtworzenie dawnych elit. Wręcz rozwijano patologie czasów komunistycznych. Cwaniactwo i służalczość wobec płytkich ideologii powielanych w „Gazecie Wyborczej” stały się symbolem nowych liderów społecznych. Rządy PiS-u tu niestety wiele nie zmieniły w tej sprawie. Obóz władzy własnych elit miał jak na lekarstwo. Wielu młodych ludzi zachowuje się tak jak za rządów PO czy SLD, zmieniając jedynie partyjne barwy i głoszone hasła. Bycie społecznikiem zbyt często traktuje się jak frajerstwo. Pewne nadzieje wiąże się z obecnym ministrem edukacji, ale żeby było widać efekty jego działań, potrzeba lat. Tymczasem jednak trzeba zdecydowanie przykrócić ostentacyjne cwaniactwo i nagradzać postawy służenia społeczności. Takie przykłady mogą w przyszłości procentować. Mniej też będzie rozłamów wynikających z tego, że ktoś czegoś komuś nie załatwił. To już ostatni moment, by zwrócić na to uwagę.


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 26; data: 30.06.2021.

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo