Tomasz Witowski Tomasz Witowski
3162
BLOG

Ta Kobieta z "tego kraju"

Tomasz Witowski Tomasz Witowski Polityka Obserwuj notkę 14

Za nami debata Szydło-Kopacz. Trzeba przyznać, że nie była ona żadnym "gejmczendżerem". Prowadzący zadawali długie pytania, które spokojnie można było skrócić o połowę, ale chyba chcieli być większymi gwiazdami od zaproszonych gości. Ja osobiście niczego nowego się nie dowiedziałem, ale przeciętny Polak, który nie interesuje się polityką tylko ogląda wieczorne wiadomości mógł sobie wyrobić zdanie o obu Paniach.

Debatę obejrzałem na Wydziale Nauk i Dziennikarstwa UAM, gdzie dwie godziny wcześniej rozpoczęła się debata jedynek w wyborach parlamentarnych zorganizowana przez Klub Debat UAM. Po debacie Kopacz-Szydło padło pytanie, która z Pań wygrała. Zdecydowana większość widowni podniosła ręce za Beatą Szydło.

Premier Ewa Kopacz unikała kontaktu z kamerą, wodziła oczami na prawo i lewo, była agresywna, co chwilę przerywała swojej konkurentce. Głos jak zwykle Jej drżał, miałem wrażenie, że za chwilę się rozpłacze. Pomysł z kartką z napisem 404 był bardzo zły. Starsze osoby nie zrozumiały o co chodzi, a młodsze wyśmiały Panią Kopacz i stworzyły masę memów Jej nieprzychylnych. Najbardziej irytującym momentem była odpowiedź Ewy Kopacz na temat błędów popełnionych w ciągu ostatnich 8 lat. Zlekceważyła to pytanie i zamiast na nie odpowiedzieć, ponowiła starą taktykę straszenia PiS-em (obsesja premier Kopacz na punkcie Jarosława Kaczyńskiego ewidentnie się pogłębia). Przeprosiny za aferę podsłuchową były żenujące, dotyczyły tylko niestosownego języka użytego przez podsłuchane osoby. Nie można zapomnieć o chamskim zachowaniu premier Kopacz, kiedy nazwała rywalkę "ta kobieta" i tradycyjnie zmieniała nazwę naszego kraju z "Polska" na "ten kraj".

Prezes Beata Szydło na tle rywalki wypadła dużo lepiej. Trzeba przyznać, że nie miała trudnego zadania, premier Kopacz poprzeczkę ustawiła bardzo nisko. Prezes Szydło była spokojna, opanowana, zadawała konkurentce konkretne pytania, na które nie dostała odpowiedzi. Nie przeszkadzała rywalce, trzymała się ustalonego czasu. Dobrym pomysłem było nazywanie premier Kopacz "panią przewodniczącą" co skutecznie obniżało rangę rywalki. Obiecała również ustawy, którymi zajmie się w pierwszych 100 dniach funkcjonowania Jej rządu. 

Największa różnica zauważalna była pod koniec debaty. Prezes Szydło wygłosiła dobre kończące przemówienie, zakończone hasłem #DamyRadę, natomiast Ewa Kopacz popełniła masę błędów. W finałowym wystąpieniu zwróciła się do emerytów mówiąc o zagrożonych emeryturach jeżeli PiS dojdzie do władzy. Mówi to osoba z partii, która zabrała (ukradła) 153 milardy! złotych z OFE. Mówiła także do starszych osób o republice wyznaniowej Prawa i Sprawiedliwości, chyba zapominając, że osoby starsze w większości są bardziej religijne niż osoby młode. Na koniec pokornie poprosiła o głos.

Zakończę cytatem z konta Twitterowego Rafała Cygana: "Kopacz tak błagała o głosy na końcu, że aż drobniaki zacząłem pod telewizor rzucać".

Członek partii Prawo i Sprawiedliwość.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka