1 obserwujący
230 notek
92k odsłony
4123 odsłony

Boże Ciało Komasy, jak zachwyca skoro nie zachwyca?

Wykop Skomentuj98

Główny nurt krytyki ostatniego filmu Jana Komasy (Wiesława bardzo cenię jako aktora) to mniejsze lub większe achy, ochy, zachwyty i peany. Czasem trafi się ktoś odważniejszy, kto ma cywilną odwagę pojechania gwoździem po pozłoconym za wczasu pomniku najnowszego kandydata na ołtarze Hollywood. Tylko czekać na Oskara a jak nie, to będzie wołająca do niebios niesprawiedliwość i spisek tych no..., sami wiecie o kogo mi chodzi. ;)


Oklaski należą się odtwórcy głównej roli, Bartoszowi Bieleni. Nie miał on łatwego zadania. Reżyser pogubił się w tym, kim miał być fałszywy ksiądz Tomasz. Czy nawróconym przestępcą, czy cynicznym - choć nie pozbawionym ludzkich uczuć - młodym bandytą. Biedny ks. Tomasz obija się od ściany targających nim uczuć do ściany. Raz kozak a raz tchórz. Scenariusz jest strasznie dziurawy i nielogiczny. Np. dlaczego właściciel zakładu nie przejmuje się tym, że mu się pracownik nie stawił do pracy? Dlaczego policjant, który „na węch” rozpoznaje młodych mężczyzn z poprawczaka, stając drugi raz twarzą w twarz z głównym bohaterem daje się łatwo omamić bajeczką o upranej razem ze spodniami legitymacji księżowskiej? Czy stary proboszcz nie rozpoznałby młodego przebierańca? Zamiast drążyć temat seminarium, święceń, pyta o to, czy się klerycy na noc urywali, i czy wracali. Czy w noc da się nauczyć przynajmniej obsługi mszału? Ciekawe, wielu krytyków bierze za dobrą monetę słabość scenariusza. Wg nich zostawia on widzowi dużą przestrzeń do własnych interpretacji. Też tak potrafię. Hmmm...

W filmie mamy dłużyzny oraz głupawe dialogi (wg niektórych „genialne”). Np.:

- Nie ważne skąd jesteś, ważne dokąd zmierzasz.

- Ty dokąd zmierzasz?

...

- Księdzem jestem.

I wyciąga koszulę z koloratką. (pewnie ukradł prawdziwemu ks. Tomaszowi, ale tamten pewnie ma tyle koszul i koloratek, że nawet nie zauważył). Film pełen jest wulgaryzmów. Przeklinają młodzi i starzy, dlaczego ma nie przeklinać i ksiądz? Dodatkowo mamy sceny erotyczne. Dawniej zwano je momentami. I tak mamy tanie, amatorskie porno ze studentką psychologii, która oczywiście leci na przestępcę, zgodnie z logiką filmowej szmiry dla tak zwanych dorosłych (czytaj niedojrzałych emocjonalnie bidoków-masturbantów). Mamy też ckliwą scenkę seksu na plebanii, tuż pod obrazami Pana Jezusa i Jego św. Matki. Postkoitualną zadumę kochanków przerywa pożar szopy, w której płonie odremontowany motocykl (dlaczego ten wątek nie został rozwinięty?). Film nakręcony został na malowniczym Podkarpaciu, które wykorzystane zostało jako generator dłużyzn. I szkoda. Dzieło Komasy to konglomerat luźno powiązanych scen, wśród których trafiają się prawdziwe kurioza. Np. scena, gdzie odsądzana od czci i wiary wdowa nachyla się aby wyjąć pudełko z szafy odsłaniając przy tym swoje stringi. Fałszywy ksiądz kwituje to głupawym uśmieszkiem. Albo postać żony wójta (nie wiem, czy miał być on zły czy też dobry?), z drącym się w niebogłosy dzieckiem, która wygląda na udręczoną macierzyństwem znacznie bardziej od całej reszty, która straciła swych bliskich w wypadku. Kulminacyjna scena pogrzebu zupełnie bez dramaturgii. Ot, pochował i świeć Panie. Niby taki konflikt a nikt z siekierą nawet nie wyskoczył. (Może się bali po tym, jak ksiądz jakiemuś młodemu z dyni wyjechał?). 

Koniec jest bardzo słaby. Scenarzysta i reżyser mogliby z powodzeniem zakończyć film sceną striptease pod ołtarzem ale nie, musieliśmy dostać scenę wyjazdu dziewczyny (po co? na zawsze? po ciuchy do miasta? No tak, widz ma sam się domyślić!), oraz mordobicia w poprawczaku. Główny bohater idzie w amoku z zakrwawioną twarzą i taśma się urywa...

Tak patrzę na to i nie wiem, o co autorowi chodziło? O pokazanie głębokiej „schizmy” w polskim Kościele Katolickim, która przebiega pomiędzy starymi księżmi (tutaj może nie pedofile lecz alkoholicy) skupiającymi się na starych (pełnych hipokryzji i nienawiści) wiernych oraz jakichś tam sakramentach oraz młodymi (księżmi) i młodzieżą, co ramię w ramię idą z duchem czasu, przeklną, zapalą, walną piwko albo i nawet się „poseksują” (ostatecznie celibat wymyślił wuj wie po co jakiś tam papież), ale są za to autentyczni no i najważniejsze, jest fajnie! 

Jest fajnie? Nie jest. 


Wykop Skomentuj98
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura