lendos lendos
216
BLOG

Komuno wracaj!

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 71
Pamietam smak zagranicznej czekolady, w opakowaniu z wiatrakiem, ktora moja sp. Mama kupowala jakims cudem i kladla pod choinke. Moje dzieci tego nie doznaja, czekolady jest pod dostatkiem w sklepach a mnie, dzieki Bogu stac na jej kupowanie.Pamietam moja wielka radosc, kiedy w paczce znalazlem gre planszowa Bitwa morska. Grajac ze starszym bratem emocjonowalem sie potem bardziej, niz moje dzieci grajace od czasu do czasu w gry komputerowe.

Pamietam smak dzikich, zielonkawych, kubanskich pomaranczy, na ktore to czekala cala Polska a tvp codziennie zdawala relacje o tym, gdzie dzisiaj znajduje sie statek z cytrusami na swiateczny stol, pokazujac co roku ten sam statek (nota bene tankowiec). Byly kwasne, pelne pestek, nie dawaly latwo sie obierac ale mimo to smakowaly. Bardzo. Dla mych dzieci pomarancze to owoc jak kazdy inny. Pospolity jak jablko.

 

Pierwotnie ten tekst mial byc analiza porownawcza Swiat Bozego Narodzenia za komuny i dzis. Zdecydowalem jednak, ze bedzie od raczej wyrazem holdu milionom zwyklych ludzi, ktorym przszlo wtedy zyc i pracowac. Nie bede dotykal kwestii braku wolnosci, UB, agentury i tym podobnych brudow. Osmiele sie za to postawic teze, ze PRL pod wieloma wzgledami byl normalniejszym krajem i bardziej przyjaznym zwyklym ludziom niz Najjasniejsza Wolna Polska z jej bezrobociem, bieda i niemoca.

 

Pomine okres 9 mrocznych lat pod bezposrednimi rzadami aparatu represji, hunty generalow Kiszczaka i Jaruzeskiego (ktory swoj wstyd wtedy i dzisiaj chowa za czarnymi szklami swoich okolarow i przyjme za poczatek komunizmu rok 1946. Otrzymamy wtedy 34 lata. Wolna Polska, przypominam, trwa juz ponad polowe tego czasu.

 

Ekonomia

 

Przez 34 lata zdolano dzwignac kraj z ruin wojennych. Wybudowac wielkie fabryki, zaklady pracy. Ktos powie nic nie warte. Nalezalo sprzedac. I sprzedano obcym, za czapke drobnych, za 30 srebrnikow. Z dnia na dzien miliony skromnych pracownikow staly sie bezrobotnymi dziadami. Dziwnym trafem to, co bylo nic nie warte, przynosi teraz miliardowe zyski nie Polakom a innym nacjom. Ktos Powie dlugi, Gierek. Tak, ale dlugi pozostawione przez ekipe Gierka to malutenki pikus w porownaniu z tym, jakie wygenerowala Wolna Polska przez bez mala 19 lat. W dugach tonie budzet i miliony gospodarstw domowych. Polske strzyga ponadnarodowe bankierskie korporacje a Polakow strzyga dawniej polskie banki, teraz skupione w zwiazku antypolskiej lichwy. Drogi. Gierek zbudowal drogi w Warszawie a nawet (niebywale w Polsce) dwupasmowke z Warszawy do Katowic. Na tym tle osiagniecia wolnych rzadow to jakas kpina. Ktos powie, wybudowano hipermarkety, biurowce ze szkla i stali. I co? Strasza swa brzydota bardziej niz Palac Stalina w Warszawie czy socrealistyczny Plac Konstytucji. Budynek Teatru Narodowego przyslonilo jakies obrzydliwe ufo, rodem z Marsa albo dzielo jakiegos pokreconego architektonicznie umyslu.

Warszawa udusilaby sie w swoich smrodach sterczac w korkach, gdyby nie most Lazienkowski, za to obylaby sie bez zadaszenia nad Wislostrada czy ciut za niskiego tunelu dla TIRow, przy Dworcu Zachodnim. PGRy. Lekko nie bylo i za bogato. Ale jakos bylo. Ludzie mieli prace a dzieci chodzily do szkoly. Teraz bezrobotni Polacy klasy C wegetuja w rozpadajacych sie czworakach. Niedobory? Kolejki po mieso? Fakt, meczace i utrudniajace zycie ale czy nie berdziej uwlaczajace godnosci czlowieka jest stanie po zasilek dla bezrobotnych czy zupe kuroniowke? Puste sklepy, puste haki. Beznadzieja. Ale jeszcze wieksza beznadzieja, gdy ktos zyjacy od 1go do 20go (bo od 21 do 21go to walka o biologiczne przetrwanie), idac wsrod stosow dobr wspolczesnego Babilonu, musi tlumaczyc dzieciom, ze "mamusia nie ma pieniazkow na lizaka, popros sw. Mikolaja". Sw. Mikolaja tez juz nie ma. Zostal wykupiony przez grubasa z Ameryki, w czerwonym, oblesnym kubraku, sprzedajacy rozcienczony kwas fosforowy z dodatkiem cukru lub rakotworczego slodzika. Zamiast pachnacego kompotu z suszonych sliwek, TRADYCYJNA kola, na sianku z gazety. Kiedys tez byla swiateczna goraczka i bieganina ale bylo ciszej. Teraz jest bezustanny atak durnych pioseneczek o "dzwoniacych dzwoneczkach i radosci plynacej z jazdy sankami", bezustanne nagabywanie przez wielka orkiestre swiatecznej lichwy, wciskajacy kazdemu "korzystny kredyt swiateczny" na plastikowa szynke, ociekajaca chemicznymi dodatkami w postaci wzmacniaczy smaku, zapachu i wygladu tego pseudomiesnego produktu z odpadkow i modyfikowanej skrobii kukurydzianej. Kiedys sprzetu elektronicznego nie bylo pod dostatkiem, ale raz kupiony sluzyl latami. Teraz wciskany jest plastikowy zlom, ktory po roku nie przedstawia soba zadnej wartosci, poza uzytkowa (o ile jeszcze dziala). Kiedys sekretarz miejski partii mial dacze nad jeziorem, wczasy w Bulgarii i nowa skode. Tlum gniezdzil sie w wilkoplytowych blokowiskach, po ktorych hulal wiatr. Dzisiejsi sekretarze wielkiego kapitalu zyja w palacachi jezdza zlotymi Bentleyami a plebs dalej siedzi w wielkiej plycie (kupionej na kredyt na nastepne dwa pokolenia i jeden dzien dluzej), lub gniezdzi sie w ogromnych, nowoczesnych, zdehumanizowanych termitierach (jak np. Warszawskie Kabaty).

 

Kultura.

 

Byla nosnikiem propagandowym.  Prawda, ale w moim malym rodzinnym miasteczku dzialal teatr, orkiestra, chor. Teraz wszystko padlo a za tworzenie COOLTURY wzieli sie dilerzy narkotykow, nielegalne kasyna, szynkarze. Alkohol i marihuana coraz czesciej ksztaltuja byt i swiadomsc. Kiedys wiele kobiet prowadzilo sie nie najlepiej. Teraz z prostytucji robi sie godny szacunku zawod i dzialalnosc z pogranicza rozrywki. Kiedys byli aktorzy, teraz sa tylko usluzne lemingi. Kiedy ludzie potrafili rzezbic i malowac, teraz potrafia co najwyzej przybic meskie genitalia do krzyza lub ustawic figure NMP w misce z moczem.

 

Obyczaje.

 

Kiedys ludzi byli zyczliwsi. Teraz sa zazdrosni. O wszystko. O zone, o prace, o pieniadze, o samochod, o miejsce do parkowania, o miejsce w kolejce do kasy w supermarkecie. Chamstow, obelgi, upadek jezyka. Gbury i ordynarne indywidua jak pan Kuc czy Wojewodzki bryluja w urzedach i massmediach. Irena Santor ma piekny glos i piosenki jej byly ladne (choc to nie moj styl) teraz bryluja jakies beztalencia bez glosu o manierach i obejsciu porno gwiazdek lub ulicznych kurew posledniego sortu. Mlode dziewczyny ubieraja sie w duzej czesci jak tancerki z klubu GOGO, eksponujac pepki i wzgorki lonowe, obwieszaja sie przy tym tonami piercingowego zlomu a skore pstrza kiczowatymi tatuazami. Pod naszymi oknami nie maszeruja juz ojcowie rodzin z choinkami i matki z zakupami. Mamy za to marsze zboczencow - terrorystow. Przy wigilijnym stole malo kto juz rozmawia, chyba tylko o kasie lub byznesie. Za to wiekszosc, jak zaczarowana, gapi sie w ekran telewizora, dyszac z przezarcia i podniecenia, ogladajac poraz setny przygody malego Kevina w domu, Nowym Yorku, czy diabli wiedza gdzie.

 

Mozna tak dlugo i dlugo. Czasami mam wrazenie, ze za wolnosc przyszlo nam zaplacic za duza cene. Cene normalnosci. Tak jak powiedzial kiedys kardynal Ratzinger, pomylilismy dazenie do szczescia z pogonia za luksusem.

 

Komuno, nie wracaj!

 

Polsko, znormalniej!

lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Polityka