lendos lendos
56
BLOG

Nie ma stołu okrągłego bez stanu wojennego

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 9

Historia ludzkości pełna jest wydarzeń, w których niezadowolenie ludzi zostało wykorzystane przez elity do celów bynajmniej nie zamierzonych przez buntujące się masy (o ile masy mogą cokolwiek planować wobec braku zbiorowej świadomości).

Tak było wielokrotnie i w naszej historii. Powstania narodowe, służące bardziej rewolucjonistom francuskim czy heroiczne Powstanie Warszawskie, z którego najbardziej ucieszył się Stalin. Podobnie i społeczne zrywy pod sowiecka okupacja: 1956, 1968, 1970, wykorzystywane przez partyjne koterie w wewnętrznej walce o władzę. Każda rewolucja, powstanie czy wojna miała swoją propagandowa przygrywkę, będącą swego rodzaju sygnałem startowym, która miała jeszcze jedną, ważną rolę do spełnienia. Była doskonalą pożywką dla hodowania odpowiednich nastrojów w społeczeństwie. Zazwyczaj chodziło o zapal bojowy i przyzwolenie na udział w wojnie. Tak było w przypadku śmierci arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie, z zatopieniem Lusitanii, z pozbawioną znaczenia strategicznego masakrą w Pearl Harbor.

Komuniści polscy, wzorem radzieckich, doszli w pewnym momencie do wniosku, że czerwony sztandar trzeba będzie prędzej czy później wyprowadzić. Byli wszakże świadomi, że nie mogą oni tego zrobić tak sobie, ad hoc, ponieważ wdzięczny naród podziękuje im za to, budując dla nich szubienice lub wykorzysta do wieszania przydrożne drzewa lub latarnie ("a na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści"). Ocalenie życia to za mało. Trzeba jeszcze jakoś potem żyć. Najlepiej godnie i dostatnio.

Aby cele biologicznego przetrwania komunistów i ich awansu z funkcjonariuszy obcego mocarstwa do właścicieli kraju, musiało nastąpić coś, co sprawiłoby, że masy dałyby swe przyzwolenie na  zmianę reżimowej mimikry a nawet jej radośnie przyklasnęły. Taka rolę w torowaniu drogi do zdrady Okrągłego Stołu odegrał Stan Wojenny i wieloletnia okupacja kraju przez juntę sowieckiego generała Jaruzelskiego. Komuniści odsunęli od kierowania Solidarnością autentycznych rewolucjonistów a na jej czele postawili marionetkowego krzykacza i megalomana Wałęsę. Za sterowanie ruchem wzięli się  tacy sprawdzeni ludzie jak Kuroń, Michnik czy Mazowiecki a sama organizacja została zinfiltrowana na wskroś przez agenturę SB.  Niepokorni i nie do kupienia nałożyli głową, że wspomnę tylko sługę bożego ks. Popiełuszkę. Dlaczego nie wierzę Wałęsie? Bo przeżył. Dla SB nie stanowiłoby problemu znaleźć jakichś nieznanych sprawców czy zaaranżować naturalny wypadek. Ktoś może powiedzieć, nie odważyliby się. Nie prawda, ponieważ odważono się strzelać do Jana Pawła II.

Stan wojenny przygotował doskonały grunt pod obrady okrągłego stołu i zapewnił przyzwolenie społeczne dla przepoczwarzenia się PRL w PRLbis (IIIRP) obecnie Najjaśniejszy, bo europejski.

lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka