Obecne czasy charakteryzują się między innymi tym, że wielu ludzi utraciło umiejętność logicznego myślenia, lub krócej, zgłupiało. Szczególną kategorię nowoczesnych głupców stanowią wojujący ekolodzy, których ja nazywam krócej, EKOpojebami. Dlaczego? Ponieważ zwyczajowo używane określenia głupoty nie mogą odpowiednio precyzyjnie opisać ich idiotycznej działalności. Należy posłużyć się więc słowem z pogranicza wulgaryzmu.
Działalność tej hałaśliwej bandy tłumoków oraz ich sympatyków, zrzeszonych w dziesiątkach rozmaitych organizacji przynosi więcej szkody niż pożytku. Pomijam tutaj kwestię EKO łapówek przyjmowanych przez socjalistów ufarbowanych na ekologów, w zamian za odstąpienie od protestów organizowanych przy okazji każdej większej inwestycji infrastrukturalnej lub komercyjnej. O ile jeszcze oblanie komuś futra czerwoną farbą jest mało szkodliwe (ponieważ te droższe są z reguły dobrze ubezpieczone, tak wiec ofiara EKO terroru w skali mikro, kupuje sobie nowe futerko, na które to swoją skórkę daje kolejna miła foczka), to działanie w skali makro przynosi gigantyczne, nierzadko globalne straty.
Kiedyś w Warszawie zablokowano skutecznie budowę jakiego osiedla, tylko dlatego, iż jakiś nawiedzony aktywista rzekomo zobaczył tam jakiegoś chronionego motyla. Uregulować Wisły w Warszawie także się nie da, choć mogłoby to przyczynić się do rewitalizacji nabrzeży rzecznych. Dlaczego? Bo gnieździ się tam, za przeproszeniem, jakaś kaczka łyska lub perkoz dwuczuby.
Jeszcze większy obciach, bo na skalę europejską, wywołała wojna o Rospudę. Tam, dzięki wsparciu EKOpojebów, żaby wygrały z ludźmi a interes ekologiczny z interesem ekonomicznym.
Totalnie zgubne skutki, mogą mieć protesty wobec transportowania odpadów nuklearnych, jeśli jakiś EKO terrorysta zdecydowałby się doprowadzić do wykolejenia się pociągu wiozącego materiały rozszczepialne. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Energetyki jądrowej, która jest najbardziej przyjaznym środowisku naturalnemu sposobem uzyskiwania energii elektrycznej. Nie bez znaczenia są też koszty tejże. Mały, europejski kraj Szwajcaria ma ich 4 a planuje budowę dalszych dwóch. Duży, europejski kraj Polska nie ma ani jednej, a jak plotka głosi, w budynku bloku reaktora niedoszłej elektrowni w Żarnowcu znajduje się hurtownia rajstop.
A teraz coś o cenach energii elektrycznej. Załóżmy, ze ktoś zużywa miesięcznie 100kWh energii elektrycznej w wysokiej taryfie i tyleż samo w niskiej. W Szwajcarii zapłaci rachunek 52.18chf co stanowi około 1.7% najniższych zarobków brutto. W Polsce zapłaci za to samo 69.37zł co oznacza około 6.3% tychże w Polsce.
Nic dodać, nic ująć.
http://www.ekz.ch vs. http://www.rwestoen.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (26)