W ramach sprzątania po PiSie, trwają energiczne prace nad wybieleniem postaci doktora G.
Jak uprzejmie i z nieukrywana radością donosi dzisiejsza GW, podobno sama prokuratura nosi się z zamiarem umorzenia śledztwa. Doktorowi G. przyszli na pomoc Niemcy, wystawiając mu świadectwo niewinności. Sprawa jest głośna i może przynieść pozytywny efekt propagandowy. Dodatkowo, jeszcze przed świętami, można się wykazać przed ministrem sprawiedliwości, któremu na sercu najbardziej leży obrona oskarżonych, zwłaszcza niewinnych ofiar Ziobry i Kamińskiego. A i Julia Pitera łaskawym okiem spogląda w stronę prokuratury. Jak ćwierkają wróbelki z Wiejskiej, raporcik złotoustej Julki cieniutki jakiś i marniutki, przydałoby się jeszcze kilka stron. Bo Donald będzie niezadowolony.
Kilka tygodni temu, Wielki Elektryk zaszantażował opinię publiczna, ze jeśli nie uzbiera na przeszczep serca, to wszyscy będą musieli się składać na wieniec, z okazji jego pogrzebu. Naród - niewdzięczne bydło, nie dość że się tym dramatycznym apelem nie specjalnie przejął, to jeszcze zaczął sobie w niesmaczny sposób żartować z dramatycznego stanu zdrowia byłego mistrza świata w skokach przez płot. Wielki Elektryk musiał wziąć sprawy w swoje ręce i samemu zarobić trochę godziwej mamony, występując na urodzinach jakiejś sieci supermarketów. Wielki Elektryk zbiera "kasę" na przeszczep serca w USA.
Jest jeszcze jedna ważna wiadomość. Podobno dr G. ma wrócić do szpitala MSW w glorii i chwale odzyskanej godności. Ma jakoby odbudować podupadly (oczywiscie przez CBA) oddział kardiochirurgiczny i z punktu zacząć przeszczepiać serca.
I tutaj ruch należy do Wielkiego Elektryka. Mógłby on przyczynić się do przyspieszenia procesu dekaczyzacji oraz restauracji III RP vel Najjaśniejszej, składając oświadczenie woli bycia operowanym w kraju ojczystym, osobiście przez dr. G.
Złożyłby tym samym pieczęć zaufania na nadszarpniętym autorytecie medycznym doktora G. Wielki Elektryk nie powinien mieć żadnych kłopotów z podjęciem takiej ważnej decyzji. No chyba że się boi, w co osobiście nie wierzę.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)