lendos lendos
75
BLOG

Emeryt, ojciec wszystkich plag Najjaśniejszej

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 34

Premier Tusk nie ma lekkiego życia. Opozycja bezczelnie go pogania a dziennikarze zamiast, jak onegdaj bywało, kadzić i schlebiać zaczynają się czepiać i zadawać wredne pytania. Praca w takich warunkach jest nie do przyjęcia, tak więc w poczuciu troski o wspólne dobro Najjaśniejszej, postanowiłem ulżyć nieco doli premiera i zastanowić się nad praprzyczyna niemalże wszystkich plag trapiących Kraj nad Wisłą.

Polska stoi na progu historycznej szansy dokonania wielkiego skoku cywilizacyjnego. Mamy najlepszego premiera od czasów Mieszka I, oraz rząd fachowców sprawny jak niegdyś reprezentacja Kazimierza Górskiego. Wszystko byłoby pięknie i cudownie, kraj jak drzewiej rósłby w siłę a ludziom żyłoby się dostatniej, gdyby nie emeryci. Ta pasożytnicza grupa społeczna jest w chwili obecnej ołowianą kula u nogi pędzącej polskiej gospodarki, pogrążyła w zapaści system opieki zdrowotnej, systematycznie niszczy ZUS, hamuje postęp techniczny i za cholerę nie daje sie nakłonić do emigracji aby uczciwie zarobionym groszem wesprzeć budowę II Irlandii.

Diabli wiedzą czemu, emeryci z uporem maniaka nękają i tak już nadwyrężony kryzysem, oraz kolejnymi zmianami rządów, system opieki zdrowotnej. Najpierw masochistycznie degradują swoja konstytucję biologiczną (najprawdopodobniej poprzez permanentne obżarstwo, opilstwo, palenie papierosów, lekomanię oraz od czasu pojawienia sie viagry, nadmierne poróbstwo), aby potem masowo zapełniać państwowe przychodnie i szpitale. Tezę o złym trybie życia emerytów łatwo jest udowodnić porównując statystyki zapadalności na poszczególne choroby osób z rożnych przedziałów wiekowych. Emeryci królują w statystykach jeśli chodzi o choroby serca, nowotwory, choroby reumatyczne oraz większość innych schorzeń, może za wyjątkiem chorób wenerycznych i patologicznej ciąży. Dodatkowo emeryci stanowią wyjątkowo groźny czynnik patogenny. Ich niedzielny styl jazdy, obserwowany podczas świątecznych szczytów komunikacyjnych, zmusza młodych kierowców do kompensowania straconego czasu (kiedy to muszą wlec sie za jakąś pierdolą – zawalidrogą) szybką jazdą, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu liczby wypadków i generuje kolosalne koszty leczenia ofiar emeryckiej bezmyślności transportowej. Emeryci powodują też nagminnie wzrost frustracji młodego pokolenia, domagając się, prawem kaduka, tzw. szacunku, który w ich mniemaniu ma sie objawiać np. ustępowaniem miejsca w środkach komunikacji publicznej lub manifestowaniu wobec nich, staroświeckiej kultury słowa. Możemy tylko wyobrazić sobie stres młodzieży molestowanej przez emerytów, w czasie gdy całkowicie pochłonięci są pisaniem SMSa do ukochanej osoby, albo dogłębnie zaangażowani w kontemplowanie sztuki, poprzez słuchanie nowej piosenki na mp3. Taka samolubna postawa może rodzic zwiększeniem liczby samobójstw wśród młodzieży (na skutek zawodów miłosnych powodowanych przez SMSa wysłanego do nie tego co trzeba ukochanego/ukochanej) lub upadek kultury. Młodzież nieśmiało probuje sie bronić, ale niestety co odważniejsze próby aktywnego protestu nazywane są, nie wiedzieć czemu, przemocą wobec starszych oraz głośno potępiane przez liczna jeszcze grupę oszołomów, powołujących się na jakiej tam IV Przykazanie.

Drugim elementem destrukcyjnej działalności emerytów jest pobieranie przez nich haraczu od pracujących, w postaci świadczeń emerytalnych. Pracujący są zmuszani do solidarnej, regularnej ściepy na ludzi, którzy podobna pracować już nie mogą, a którym po prostu „robić się już nie chce”. Zamiast kupić sobie nowa plazmę lub pojechać do Egiptu, co miesiąc czeka ich obligatoryjna „składka na dziadka”. Emeryckie lobby zapewniło sobie podstępnie prawo do rewaloryzacji pobieranego rekietu, równolegle ze wzrostem inflacji. Już dawno cały system trafiłby jasny szlag, gdyby nie ciężka, aczkolwiek niedoceniana, praca ludzi z Ministerstwa Finansów i GUS, którzy matematycznie dokonują cudów statystycznych, wyliczając inflację na poziomie pojedynczych % w czasie, gdy masło drożeje o 50%, paliwo o 60% a energia elektryczna o 20%.

Trzecia sprawa to obskuranckie i kontrrewolucyjne podejście emeryckiej braci do kwestii rozwoju technicznego. Szczególnie dziwny jest jej opór wobec nowoczesnych technologii telekomunikacyjnych oraz IT. Doskonalą wymówką jest tutaj demencja starcza, szerząca się rzekomo wśród ludzi starszych. Tymczasem umiejętność przeżycia w obecnych czasach, ze zwyklej emerytury (wyłączywszy aparatczyków i (U)SBkow), świadczy niezbicie o doskonałej zaradności i nieprzeciętnych walorach umysłowych poszczególnego emeryta. Wobec tego powinni oni brylować w internecie i z prędkością światła pisać smsy. Niestety serfujący w sieci emeryt to fenomen nieomal tak rzadki, jak rodzynek w hipermarketowym, promocyjnym serniku – kartoflaku, albo prawdomówny i uczciwy polityk.

Ostatnim elementem destrukcyjnej i antypaństwowej działalności emerytów jest ich dziwaczne przywiązanie do ziemi, domu lub M w wielkiej płycie. Jak do tej pory nikomu nie udała się sztuka nakłonienia większej ich liczby do porzucenia pielęgnowania rachitycznych marchewek na poletkach podupadłych PODow, hodowania śmierdzących kundli, chodzenia do kościoła i słuchania RM, na rzecz emigracyjnej aktywizacji zawodowej. Nic dziwnego. O wiele łatwiej jest tkwić w kraju, nieustannie narzekając i gderając na rząd, niż dzielnie, jak nasz ukochany Lech Wałęsa, wziąć sprawy w swoje ręce i skoczyć dziarsko przez kilka granic, na czekający w Irlandii zmywak.

Emeryci stanowili problem już za PRLu. Szeroko lansowane hasło: „Emeryci, popierajcie partie czynem, umierając przed terminem!” nie znalazło wśród nich wielkiego odzewu, pomimo deklarowanego przez nich patriotyzmu i przywiązania do wartości wyższych. Dzisiaj, w dobie szalejącej komercji i panującego hedonizmu, odwoływanie się do sumień ludzkich to tylko śmiechu warta hucpa. Należy zatem zwrócić sie w stronę  najnowocześniejszych technik marketingowych i medialnych. Skoro udało się z sukcesem wypromować na gwiazdy POP takie beztalencia muzyczne jak M. Wiśniewski czy Doda Elektroda, to może uda się także wylansowac wsrod emerytow mode na eutanazje?

W pierwszym etapie należałoby zalegalizować, wspomniana wyżej, śmierć na życzenie. Zakrojona na szeroka skale kampania informacyjna w kolorowej prasie, radio, tv, internecie i plakatach, odpowiednio długo prowadzona, zdolna jest wytworzyć odpowiedni klimat dla wprowadzenia legalnej eutanazji. Mając już uchwalone nowe prawo, można byłoby przystąpić do właściwych działań promocyjnych. Na przykład urządzić reality show pod nazwa „Big Grave”, gdzie grupa emerytów rywalizowałaby o miejsce pochowku w Alei Zasłużonych na Powązkach a dodatkowo producent programu gwarantowałby udział prezydenta i oddziału kompani honorowej w ceremonii pogrzebowej zwycięzcy poddanego eutanazji, oraz pośmiertne przyznanie, specjalnie w tym celu ustanowionego, odznaczenia Orderu Sępa Cmentarnego. Można byłoby wyprodukować teledurniej „Wkoło cmentarza”, gdzie za każde odgadnięte hasło wygrywałoby się jakiś element pochowku, np. hebanową trumnę lub marmurowy pomnik. Minister Finansów mógłby przyznawać rodzinom emerytów, decydujących się na eutanazję, dodatkowe ulgi podatkowe a prezes ZUS podwójny zasiłek pogrzebowy. Akcje promocyjną mogłyby aktywnie wesprzeć środowiska New Age. Wróżki, spirytyści i nekromanci umożliwiliby, za skromną opłatą, kontakt z przodkami zadowolonymi ze zmiany trybu życia na pozagrobowy.

Kiedy już ostatecznie zostanie rozwiązana „kwestia starego portfela”, będzie można bez przeszkód przystąpić do przyspieszonego budowania Irlandii 2.0. Efektem ubocznym będzie gwarantowane poparcie powyżej 50% dla PO, w każdych następnych wyborach parlamentarnych, chyba że wcześniej młodzi ludzie dadzą nogę do Irlandii 1.0. Koniec końców tez mogą kiedyś się zestarzeć. Czyż nie?

lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka