Minister Sikorski niewątpliwie ma wiele zalet. Nosi on na przykład historyczne nazwisko oraz legitymuje się dobra znajomością języka angielskiego. Złośliwi twierdzą, że to za mało aby być jednym z najważniejszych ministrow ale braki charakteru (jak np. nielojalność), rekompensuje Sikorski daleko posuniętą niechęcią i złośliwością wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nawet mało uważni obserwatorzy życia politycznego mogą zauważyć to, ze polityka zagraniczna prowadzona jest osobiście przez samego Kaszuba pod czujnym okiem Naczelnego Dyplomatołka.
Dlaczego wiec Tusk stoczył ciężkie boje o to aby na stołek wepchnąć Sikorskiego? Mianowicie po to, aby robił za psa łańcuchowego nieustannie kąsającego prezydenta i obszczekującego politykę przez niego prowadzoną.
Dla Donalda Tuska kampania wyborcza bynajmniej się nie skończyła. Zamiast będąc premierem wziąć się za rozwiązywanie problemów płacowych Polaków, prowadzi on kampanię prezydencką, która chwilowo koncentruje się na niszczeniu urzędującego prezydenta. Gdyby zależało mu na szybkim wprowadzaniu zmian, to dobra współpraca na linii premier - prezydent, byłaby bardzo pożądana i wręcz nieodzowna. Tymczasem nie może się nasze kaszubskie słoneczko powstrzymać od złośliwych komentarzy oraz wykorzystania każdej, nawet najmniejszej okazji do zaogniania konfliktu.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)