lendos lendos
53
BLOG

Rosyjska mafia, Onet i szwajcarskie świstaki

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 4

W ubiegłą niedzielę, w Zurychu, miał miejsce spektakularny napad na Bührle Museum. Lokalna szwajcarska prasa nazwała go napadem stulecia. Nic dziwnego, w czasie trwającego nie więcej niż trzy minuty napadu na jedną z najbardziej wartościowych, prywatnych kolekcji malarstwa XIX wieku skradziono cztery obrazy mistrzów Cézanne, Degas, Monet, Van Gogh. Wartość skradzionego mienia szacowana jest na 180 milionów franków szwajcarskich. Scenariusz napadu był klasyczny. Trzech zamaskowanych i uzbrojonych przestępców podjeżdża samochodem pod wejście budynku, jeden zostaje w aucie a pozostali, po uprzednim sterroryzowaniu personelu, wynoszą obrazy. Po trzech minutach biały pojazd odjeżdża w siną dal, przechodząc do legendy przestępczości muzealniczej.

Muzeum powstało na bazie kolekcji zgromadzonej przez Emila Georga Bürle (1890-1956), bogatego przemysłowca z Zurychu. Mieści się ono w obrośniętej bluszczem, niewielkiej willi położonej w reprezentacyjnej części Zurychu, nieopodal jeziora i zbiegu nadbrzeżnej promenady.

Złodzieje działali w pospiechu, dodatkowo byli zaskoczeni wagą zdejmowanych ze ścian obrazów oprawionych w masywne, złocone ramy zaopatrzone w chroniące płótna szkło. Bardzo prawdopodobne jest to, że właśnie duża waga skradzionych przedmiotów ograniczyła rozmiary i tak spektakularnej kradzieży. Najwartościowszym z wyniesionych obrazów było płótno Degasa "Graf Lepic z córką". Ciekawe, że rabusie pokusili się na "Kwitnącą gałązkę kasztanowca" Van Gogha a zostawili autoportret Cézane'a warty 100 milionów franków szwajcarskich.

Tyle wiemy z tego, co zostało nagłośnione w mediach szwajcarskich.

Tymczasem w dniu wczorajszym, na portalu Onet.pl, znalazłem notkę poświęconą opisanemu wydarzeniu. I co z niej się dowiedziałem?

Wiadomość została opatrzona reprodukcja jakiegoś innego obrazu Van Gogha, niż ten skradziony. Czyżby redakcja miała tak niskie mniemanie o czytelnikach, którzy powinni ujrzeć raczej najwartościowszy ze skradzionych obrazów aniżeli Van Gogha? Może i tak. O Van Gogh słyszało wielu o Degas pewnie nie. Nie wiadomo zupełnie skąd, redakcja wiedziała ze jeden ze złodziei mówił językiem niemieckim z rosyjskim akcentem. Szwajcarska policja objęła embargiem informacje ze śledztwa, aby nie ułatwiać przestępcom ucieczki. Czyżby redaktor miał jakieś wtyczki? Przeciętny Szwajcar nie rozróżnia rosyjskiego, serbskiego, bułgarskiego, słowackiego czy polskiego, więc skąd wiadomo, do ciężkiej cholery, ze to był rosyjski akcent??? Na koniec dowiedziałem się, jakoby za napadem stała ROSYJSKA MAFIA. Strasznie nie lubię pewnego neologizmu, ale czasami czuję nieodparta potrzebę jego użycia. Pytam więc grzecznie.

Na jakiej podstawie autor artykułu w Onet wysnuł tak ZAJEBISTY wniosek, ze za kradzieżą obrazów stoi ROSYJSKA MAFIA?

Nie chce doszukiwać się tutaj podtekstów politycznych, ale komu może służyć straszenie Polaków rosyjską mafią?


lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka