Każdy posiadacz samochodu, w którym choć raz nawalił rozrusznik, doskonale wie, jak ważny to element. Bez niego nawet silnik Ferrari nie ma szans rozpocząć prawidłowej pracy (co czasem nie byłoby takie złe, zwłaszcza gdyby za kierownicąsiedział jakiś nieodpowiedzialny człowiek) . Praca wykonywana przez rozrusznik jest ciężka i niewdzięczna. Na każde zawołanie kluczyka w stacyjce trzeba pokręcić nieruchawąmasę silnika. Półbiedy, jeśli jest on gorący, wtedy jakoś jeszcze idzie. Gorzej, jeśli jest mróz a olej silnikowy konsystencjąprzypomina rosyjskąmargarynę sojową. Wtedy rzeczywiście trzeba siępostarać, narobić a po wszystkim i tak nikt nawet dziękuję nie powie.
Nam maluczkim było dane żyć w czasach wiekopomnej działalności Wielkiego Elektryka, która jako żywo przypomina pracęrozrusznika. Zaczynał nieśmiało, jeszcze w latach siedemdziesiątych. Niestety olej w silniku zmian był zmrożony przez zimnąwojnę, wiec nasz Wielki Rozrusznik niewiele zdziałał. Tak kręcąc sięna jałowych obrotach dotrwał jakoś do początku lat osiemdziesiątych i wreszcie mógł pokazać swojąmoc. Tak rozbujał motorek zmian, że w efekcie rozleciał sięnie tylko blok sowiecki ale tez i samo imperium zła. Zostając prezydentem nasz Wielki Rozrusznik także nie spoczął na lurach. Tak skutecznie rozruszał słabnącąlewa nogę, że ta wykopała go potem ze stołka kreując nowa gwiazdę, Aleksandra Kwaśniewskiego. Oprócz głównej działalności rozruszniczej była teżi poboczna, choćby wspomnę rozruchy śmiechu na dźwięk słynnej frazy "jestem za a nawet przeciw". Wielki Rozrusznik zapłacił wielkącenę za swądziałalności oraz ciężką pracędla dobra ogólnego. Jego serce zaczęło słabnąc w zastraszający sposób. Jako skromny i niezbyt zamożny człowiek czynu, zwrócił sięz dramatycznym apelem do społeczeństwa o zorganizowanie ściepy narodowej, na rozrusznik serca. Ten głos został jednak zagłuszony przez szyderców i medialnych kpiarzy. Nawet Owsiak nie podjął tematu. Na całe szczęście pomocnądłoń Wielkiemu Rozrusznikowi podało dobroduszne, szczodrobliwe kierownictwo zagranicznej sieci supermarketów, płacąc po raz pierwszy w historii swej działalności godziwąstawkę za jego wystąpienie w czasie obchodów rocznicowych. Tym sposobem Wielki Rozrusznik uskładał grosz na operacjęw jednym z amerykańskich szpitali. Ta decyzja także spotkała sięz niezrozumieniem w kraju. Mamy wszak odpowiednio wykwalifikowanąkadrę (jak choćby dra G., ofiarę kaczyzmu nota bene) oraz schludne i czyste szpitale. Tak, ale najprawdopodobniej Wielki Rozrusznik nie chciał obciążać leczeniem swojego serca i tak już dogorywającego, pod ciężarem kolejnych udanych reform, systemu opieki zdrowotnej.
Jest jeszcze jedno pytanie, dlaczego Wielki Rozrusznik zdecydował sięna operacjęwszczepienia rozrusznika serca? Odpowiedz na to pytanie nie jest ani banalna, ani teżoczywista. Bynajmniej nie zrobił on tego tylko w trosce o swe własne zdrowie. Jego droga życiowa temu przeczy. Dla dobra wyższego wielokrotnie poświęcał zarówno swe własne jak i swoich najbliższych. Przyczyna jest inna. Kraj nasz kochany dręczony jest przez kompleksy. Dosłownie i w przenośni. Urzędujący premier ma kompleksy na punkcie nie bycia jeszcze prezydentem, zaś prezydent cierpi z powodu nie bycia premierem przez własnego brata bliźniaka. Cierpi władza, cierpią ludzie, cierpią nawet taksówkarze (jak zwykle). Czas rozruszać sytuacje na nowo.Nasz Wielki Rozrusznik kompleksów nie ma wcale (inaczej przecież sam nie obaliłby komunizmu) a po amerykańskim "upgrade" ma realnąszansęstanąć do walki o niesprawiedliwie utracony onegdaj fotel prezydenta RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)