Protestujmy! Nie pozwólmy Chinom dalej uciskać naród tybetański! Wyraźmy swój sprzeciw wobec chińskiej polityki w Tybecie! Głośno krzyczmy: wolność dla Tybetu! Niech żyje Dalaj Lama!... bla, bla, bla, bla...
Uwolnić słonia! Kobiety na traktory! Księża na Księżyc! Robotnicy do fabryki! Pasta do zębów!... bla, bla, bla, bla...
Lubimy protestować. Walczyć o prawa człowieka. Pochylać się z troską nad uciskanymi. Upominać o wolność ciemiężonych. Prawic morały, pouczać innych. Najlepiej jak są daleko, a my nie mamy żadnego wpływu na to, co sie dzieje. Protest, święte oburzenie nic nas nie kosztują. Nie będzie tez brzemienny w skutki. Ot pomaszerujemy sobie trochę, pokrzyczymy, pogrozimy piąstkami, pomachamy flagami, a na koniec udamy sie do ciepłego domku, na herbatkę, w poczuciu dobrze spełnionego ogólnoludzkiego obowiązku.
O wiele gorzej jest zobaczyć człowieka tuż obok siebie. Dlaczego nikt nie protestuje wobec zaplanowanej sprzedaży niepodległości Polski? Dlaczego nikt nie upomina się o prawa człowieka, gdy planowane jest usankcjonowanie wyzysku pracownika w małych firmach, poprzez likwidacje obowiązku rejestrowania czasu pracy? Dlaczego nikt nie oburza się na ograniczanie wolności słowa, przez dyktaturę politycznej poprawności? Dlaczego nie organizuje się marszów protestu przeciwko obniżaniu wieku obowiązku szkolnego, co prowadzi do marginalizacji wpływu wychowawczego rodziców na własne dzieci?
Protestujmy zatem, krzyczmy, nie zgadzajmy się... W Tybecie krew będzie lala sie dalej, ale przynajmniej my usiądziemy do świątecznego stołu z czystym sumieniem. Jałmużna wielkopostna słowa, zapłacona.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)