a to chociażby z tej przyczyny, że jest kobietą. Nie bez kozery mawiają o niej dyplomatołki „panna brzydka i bez posagu”. Epitety te nie wyczerpują całego zasobu przywar Polski, do którego należy łatwowierność, naiwność, głupota, co w efekcie skutkuje tanim puszczaniem się z byle kim. Za kaczyzmu starano zmienić się ten wizerunek i utrwalić obraz Polski jako silnej i niezależnej starej panny, przepraszam singla, która ręki tanio nie sprzeda. Niestety to „fatygowe” swatanie okazało się mało skuteczne a panna zyskała sławę zgryźliwej i upartej, która potrafi tylko psuć atmosferę na salonach. Wraz z sukcesem wyborczym popaków, nastał czas restauracji najpomroczniejszej 3 i pól, zwanym dla zamydlenia cielęcych oczu, budową II Irlandii. Za rajfurzenie wdziękami „panny brzydkiej i bez posagu” wzięło się trio w skaldzie straszny dziadunio, Donio z kaszubskich bagien oraz importowana sikorka. Doszli oni do wniosku, ze skoro panna musi koniecznie być zdzirą, to lepiej niech będzie mila i usłużna. Zadowolony klient płaci chętniej, nie bije a może i dorzuci jakąś torbę z Pewexu (cholera, to nie te czasy :) ).
Sprzedajna dziewka, w nowych, pomarańczowych fatałaszkach, odbywa od ponad stu dni, swoje światowe występy. Zaczęła od Moskwy, gdzie tak oczarowała Putina swoim tańcem na rurze, ze ten zgodził się na eksport polskiej szynki. Potem jakiś gruby klient z Brukseli zażyczył sobie kosowskiego numerka. Było to głupie i perwersyjne, ale koniec końców, klient płaci – klient wymaga. Dalej przyszła kolej na występy za wielką wodą. O ile kaczystowska sekutnica dotarła tylko do korytarza przed gabinetem „Oral”, gdzie poza grzecznościową wymianą zdań z potencjalnym klientem, nie doszło do niczego, o tyle polska, odmieniona call girl odniosła sukces w postaci kilkunastominutowego zabawiania wielkiego budowniczego pokoju na Bliskim Wschodzie, a w nagrodę uzyskała obietnicę „unowocześnienia drzwi z siatką przeciw komarom na polskich okrętach podwodnych” (copyright NBC „Saturday Night Live!”). Ale to nie wszystkie sukcesy. Wujek Sam z Ameryki, jako stary i dobry klient, zaproponował panience ochronę przed klientami z Afganistanu, którzy nie dość ze śmierdzą, nie myją się, gwałcą, biją, to jeszcze na koniec nie płacą. Nie tylko Wujek Sam chce mieć „pannę brzydką i bez posagu” pod swoja kuratelą. Także inwestorom z Brukseli marzy się zamienienie polskiego grajdołka w element europejskiego biznesu.
Tak, Polska nie jest frajerem. A kto jest?



Komentarze
Pokaż komentarze (12)