Zdążyliśmy się już dawno przyzwyczaić do permanentnego narzekania pewnych grup zawodowych lub społecznych, zamieszkujących przepiękne tereny nad Wisłą. Narzekają "od wieków" taksówkarze, zwani z tego powodu cierpiarzami, a to na brak paliwa, a to na jego cenę, a to na kasy fiskalne, czy wreszcie na klientów. Narzekają "od zawsze" pracodawcy, zwani częściej krwiopijcami niż chlebodawcami, na kradnących pracowników, leni, nierobów, obiboków, którym za markowanie pracy trzeba jeszcze płacić. Narzekają lekarze, zwani potocznie łapiduchami, bo pieniędzy za mało, bo basen w domu za krotki, bo mi wredny pacjent mercedesa porysował. Narzekają politycy, wyzywani w zwykłych domach od najgorszych, na wyborców co poszli lub nie na wybory, bo wybrali lub nie tego czy owego, bo dorośli cze jeszcze nie do demokracji. Narzekają komuniści i lewacy, zwani potocznie czerwonymi, na to że ludzie chodzą do kościoła. Narzekają księża, zwani przez czerwonych - czarnymi, że ludzie nie chodzą do kościoła. Murzyni, zwani nie wiedzieć czemu też czarnymi, narzekają na nadmiar skinów - rasistów. Skini - rasiści, zwani zwykle łysolami lub durnymi pałami, narzekają na brak murzynów (czarnych) do bicia (narzekają też, nota bene na to, że żółci biją się lepiej więc pobić ich się zazwyczaj nie da). Narzekają Polacy, zwani czasem polactwem, na ruskich, Niemców, Starozakonnych. Talibów, a ostatnio nawet Chińczyków. Jednym słowem każdy w Polsce ma powód do narzekania.
Jak doniosła gazeta (Der) Dziennik, kolejną pokrzywdzoną i niezadowoloną grupa są polscy piekarze. Polacy przestają jeść chleb, pomimo tego iż w większości deklarują się być katolikami a słowa Modlitwy Pańskiej nie powinny im być obce. Statystycznie spożycie spadło w ubiegłym roku o 5%. Winą obarczono solidarnie producentów tzw. substytutów chleba czyli chrupek, czipsów czy płatków.
Od ponad miesiąca nie kupuję chleba. Miejsce po popsutej kuchence mikrofalowej zajął automat do pieczenia chleba. Skończyły się bóle brzucha a rozchodzący się po domu wspaniały zapach świeżego chleba przywołuje najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa.
Na koniec apel do piekarzy. Zacznijcie od nowa piec chleb z maki, wody, soli i zakwasu a nie z odpadów, zwrotów sklepowych i chemicznego gówna. Wróci klient a z nim wasze zyski!



Komentarze
Pokaż komentarze (7)