Na przykładzie najsłynniejszej polskiej „lodziarki“, byłej pani POseł Beaty Sawickiej, można wysnuć wniosek, że kobiety do polityki się nie nadają (może za wyjątkiem św. Katarzyny ze Sieny lub Żelaznej Lady). Ażeby być dobrym politykiem trzeba być twardym jak wiosenny grad. Z podniesionym czołem przyznać się publicznie, że kampania wyborcza rządzi się własnymi prawami, a to co dzieje się potem, to już zupełnie inny kubek lodów. A Sawicka mięciutka. Wypłakało się biedactwo w odprasowane marynarki funkcjonariuszy prywatnych telewizji. A Sawicka słabiutka. Nie zdołała oprzeć się pokusie amanta z antykorupcyjnych służb. A Sawicka woli słabej była. Jak mogla się oprzeć biedna, kiedy gotówka sama pchała się w jej łapki. Co najgorsze Sawicka była prawdomówna, wyjawiając najgłębiej skrywane tajemnice PO. A mianowicie, ze „interes na służbie zdrowia będzie robiony”. Rząd wykazuje największą determinację w spłacaniu długów wyborczych oraz w obiecywaniu rychłego zadośćuczynienia za obce winy. Nie da się już tak „prywatyzować” jak to drzewiej bywało, kiedy to cale fabryki i duże firmy szły w ręce wybranych, za czapkę drobnych lub dwie. Na autostradach i stadionach dużo się człowiek nie nakradnie, bo unia na ręce towarzyszom patrzy. Ale na służbie zdrowia owszem. Wszak nie od dziś wiadomo, ze nawet emeryt sknera, odda ostatni grosz, aby przedłużyć swą marną, doczesną egzystencję. Każdy dobry rodzic odda swe oszczędności, aby ratować swoje dziecko. Należy więc niezwłocznie oddłużyć szpitale i przychodnie „inwestorom”, tak aby od razu mogli przystąpić do robienia „kasy” na pacjentach.
"By żyło się lepiej!". Teraz juz wiemy, komu.



Komentarze
Pokaż komentarze (68)