lendos lendos
24
BLOG

TRAWA

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 3

Fragment pewnego stenogramu:

 

-Panie i panowie. Sprawa jest poważna. Trzeba coś motłochowi obiecać, inaczej będziemy cienko kwakać po wyborach. Czy ma ktoś jakąś wizję? bo ja, muszę się szczerze przyznać, trochę ostatnio leniuchowałem.

-Hmm...

-Eh, no, tego...

-A wiec, no wiecie..., może kolega coś powie?

-Jaja sobie ze mnie robicie? Za kilka miesięcy to wy macie rulez ten kraj, a tu nic, żadnych pomysłów!

-To może zróbmy burzę mózgów, albo niech Bogdan pogada z kim trzeba, i pożyczy z wojska jakiegoś finktanka.

-Ale ty durny Radek jesteś. Z wami? Burzę mózgów? A macie jakieś?

-No to może pan przewodniczący coś doradzi?

-Wiecie, jest jeden taki sposób, trochę nielegalny, ale czego to się nie robi dla ojczyzny, no nie?

-?

-?

-Się znaczy, że co?

-Kasia, może tak najpierw rękę podniesiesz, tak? Cicho! Zioło. Tylko zioło może nas uratować!

-Czy chodzi o Gierbapol? Poseł Topipies jest stamtąd, może pogadać z kim trzeba, ale jakim cudem herbatka może nas urat...

-Arghhhh... Ewa, ja ciebie kochanieńka proszę, ty siedź lepiej cicho. Do jasnej cholery, jaki znowu Gierbapol!

-Zioło. Marysia. Gandzia. Trawa! Kapujecie?

-Tak.

-W kwestii trawy, to podobno u Waldka, na polu, jest najsoczystsza trawa w Polsce.

-Marek, Marek, tą trawą to możesz sobie swoje krowy karmić. Chodziło mi o konopie, indyjskie konopie.

-Oooooo.

-No właśnie, miałem to na końcu tonka, tzn. języka.

-Radek, idź na kawusię, dobrze? Trawę przyniósł Zbyszek. Jeden jego klient nie miał chwilowo gotówki, wiec zapłacił w naturze. Zbychu?

-(Bums!)

-ładna paczuszka. A jak pachnie. Ożywają wspomnienia z Afganistanu.

-Dość gadania. Bierzmy sie do roboty. Grzesiek będzie porcjował a skręcał będzie Cezary.

 

(jakiś czas potem)

 

-Czy każdy ma swojego jointa?

-Taaaak!

-Kasia, ty nie palisz, ktoś musi stenografować.

-Ale dlaczego ja?

-Jesteś jeszcze młoda, musisz się dużo nauczyć. Ale nie głowa do góry. Po wszystkim dostaniesz trochę na wynos, to sobie z Olkiem, w domu, przy kominku przypalicie.

-Zawołać Radka?

-Nie, lepiej niech sobie dalej kawę pije.

-Kasia, skocz tylko szybko na dól, do chłopaków z ochrony, po maskę przeciwgazową.

 

Gabinet spowija niebieski, słodkawy dym.

 

-Zbyniu, jesteś wielki.

-Ale jazda!

-Uuuuu.

-Taaaaak.

-Widzę, taaaaak, widzę. Rrrrrrośnie. Zajebiście rośnie. Firmy trzepią kasę jak się patrzy. 5, 10, 15%. Ale rośnie.

-A ja widzę autostradę. 5, czekajcie, 6 pasów w każdą stronę. Mosty, po trzy obwodnice w każdej dziurze, i jeszcze tunel pod Rospudą. I żaby, tysiące, miliony żab.

-A ja widzę emerytów w mercach i zadowolonych nauczycieli w bemkach, jak radośnie śmigają po autostradach. A cala budżetówka w Ferrari. Woooooo.

-A ja widzę lekarzy i pielęgniarki. Pukają od drzwi, do drzwi pytając czy nie potrzeba kogoś wyleczyć. A wszystko darmo, i tomograf na każdym skrzyżowaniu. I darmowe leki dla wszystkich zdechlaków.

- A ja widzę linię podatków, poniżej zera. Skarbowy dopłaca do podatników a oni wynoszą worami kasę z urzędów. Morze kasy. Widzę, jak w morzu kasy pławią się szczęśliwe rodziny z dziećmi. Maluchy robią samolociki z dwustuzłotowych biletów NBP.

-Stadion widzę. Widzę stadion. 40 i 4 stadiony widzę. Wielkie i ciężkie, z żelaza stali. A pełno ludzi na każdym stadionie, a w jednym krowy, a w innym słonie, a w tamtym siedzą same grubasy, siedzą i jedzą tłuste kiełbasy...

- Widzę naszych chłopców, jak nadzy biegają po pustyni, trzymając się za rękę. Właśnie zabili ostatniego terrorystę i zakończyli chwalebna misje. Miłość, miłość, miłość...mmmmmmmmmmmmmm, jak miłość.

-A ja widzę tłumy emigrantów, jak ze łzami w oczach wracają do ojczyzny. Pierwszokomunijne dziewczynki rzucają im pod nogi wianki, a chłopcy ofiarowują jabłka po 1,2zl za kilogram.

-Widzę internet w każdej chacie. I nauczycieli wręczających świadectwa uczniom. A na każdym świadectwie czerwony pasek.

-A ja łapię ostatniego łapownika, co chciał przekupić babcię klozetową w przejściu podziemnym przy warszawskiej Rotundzie, i wyłudzić więcej listków papieru klozetowego. Taaaaak. A prokurator robi mu z (nieczytelne) jesień średniowieczaaaaaaaaaaaaaaa...

 

Tu, znaleziony na mieście stenogram się urywa.

lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka