Kochana Mamo
Na samym pocztąku mojego listu, pragnę złożyć Ci najserdeczniejsze życzenia z okazji twoich czterdziestych urodzin. Słyszałam, że Tata urządził dla Ciebie wspaniałe przyjęcie w naszym domu. Przyszli prawie wszyscy goście, a nawet dziadek Andrzej nie sprawił Ci zawodu, choc przecież, sama do końca nie wiem dlaczego, od wielu lat unikał twojego towarzystwa. Był wspaniały tort, taki jak lubię, z kwaśnymi wisienkami, czekoladą i ogromną ilością prawdziwej, bitej śmietany, a Tatuś nawet zdecydował otworzyć butelkę wina, którą kiedyś chował na moje wesele. Może z tego powodu byłas smutna, ale nie gniewaj się proszę z tego powodu na Tatę, ja wychodzić za mąż nie będę a wina dzieci przecież i tak pić nie mogą. Ale najbardziej oczarował mnie prezent, jaki dostałaś od Tatusia. Ta malutka suczka Pusia jest najukochańszym psiakiem na całym bożym świecie! Nie uwierzysz, ale ja dałabym jej tak samo na imię. Tak sobie czasem myśle, że jesteśmy do siebie bardzo podobne. Ostatnio nawet zaplotłam sobie warkoczyki, takie samiuteńkie, jakie miałaś idąc do pierwszej komunii świętej. Zawsze śmieję się na wspomnienie tego, że Tata lubił za nie łapać. Twoje urodziny były takie piękne. Nie wiem dlaczego, już po wszystkim, przepłakałaś całą noc. Może to z powodu dzieci Cioci Emilki, które w czasie zabawy stłukły twojego ulubionego słonika z porcelany? Nie gniewaj się na nie, z dziećmi tak to już jest, że czasem coś popsują, ale uwierz mi, nie robią tego specjalnie. Trochę się martwię tym, że ostatnio coraz częściej płaczesz i krzyczysz na Tate. Wiem, że bardzo chcielibycie, abym miała rodzeństwo, bo przecież wreszcie są ku temu odpowiednie warunki. Firma Taty wspaniale prosperuje, Ty dokończyłaś doktorat, mamy cudowny dom z ogrodem i czterema pokojami dla dzieci. Widziałam się ostatnio z Babcią Marią, powiedziała mi, że niestety nie będę mieć rodzeństwa. Szkoda.
Żeby jakoś Cię pocieszyć, napiszę kilka słów o mnie, bo odnoszę wrażenie, że coraz cześciej o mnie myślisz. Odziedziczyłam po Tobie talent malarski. Babcia Maria jest zachwycona moimi aniołkami, które najchętniej maluję. Całkiem dobrze idzie mi piewanie, lekcji udziela mi Ciocia Cecylia, mówię Ci, jest taka kochana, i tak pięknie umie grać na harfie.
Na zakończenie tego listu, pragnę Cię najserdeczniej pozdrowić i ukochać!
Twoja kochająca córeczka
P.S. Szkoda Mamusiu, że nie chciałaś abym się narodziła. Jutro obchodziłybyśmy moje dziesiąte urodziny...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)