13 obserwujących
98 notek
209k odsłon
631 odsłon

Katastrofa smoleńska: Kuriozalne wyroki polskich sądów na krótko przed ciszą wyborczą

Wykop Skomentuj31

Cztery dni temu, na krótko przed ciszą wyborczą, Sąd Rejonowy w Oświęcimiu, po ponad trzech latach od wypadku, wydał wyrok przypisując winę kierowcy BOR-u za spowodowanie wypadku na ul. Powstańców Śląskich w Oświęcimiu. W wyniku tego wypadku ucierpiała ówczesna pani premier Beata Szydło. Zdaniem sądu trzy rządowe pojazdy nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej, gdyż rzekomo pojazd otwierający kolumnę nie używał sygnalizacji akustycznej. Kierowca limuzyny, którą jechała pani premier został obarczony winą za wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej. Sąd zignorował zeznania 20 naocznych świadków, którzy potwierdzili użycie przez kolumnę sygnałów akustycznych. 

Wyrok ten jest skandaliczny (warunkowe umorzenie postępowania i zapłacenie przez Sebastiana K nawiązki po tysiąc złotych dla poszkodowanych w wypadku). Sebastian K wielokrotnie złamał przepisy o ruchu drogowym. W Dziale II Rozdział. Art.9 Ustawy Prawo o ruchu drogowym określa się sposób zachowania podczas spotkania się z pojazdem przywilejowanym: "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze, są zobowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez NIEZWŁOCZNE USUNIĘCIE SIĘ Z DROGI. Kierowca Seicento po raz drugi złamał przepis o ruchu drogowym nie zachowując należytej ostrożności podczas włączania się do ruchu i w końcu, co sam przyznał w wywiadzie dla TVN kilkanaście miesięcy po wypadku,  że nie zna przepisów o ruchu drogowym - światła błyskowe niebieskie i czerwone świadczą, że mamy do czynienia nie z pojedyńczym pojazdem uprzywilejowanym, lecz z kolumną uprzywilejowaną - 1:04 filmu. Wypadek premier Beaty Szydło. Rekonstrukcja (UWAGA! TVN).

W czerwcu 2018 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok na mocy którego Jarosław Kaczyński nie musiał przepraszać ówczesnego ministra MSZ Radosława Sikorskiego za słowo o "zdradzie dyplomatycznej".

"Pozwany w ocenie sądu działał w okolicznościach uchylających stan bezprawności, to jest działał w uzasadnionym interesie społecznym, a jego wypowiedzi mieściły się w granicach dozwolonej prawem krytyki, której zakres jest o wiele szerszy w stosunku do osób publicznych, niż wobec osób prywatnych" - wskazał w uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy w Warszawie.

Przypomnijmy, że zaraz po katastrofie smoleńskiej formalny zastępca ówczesnego ambasadora RP w Moskwie Jerzego Bahra, Piotr Marciniak, zeznał w prokuraturze wojskowej, że w pierwszych godzinach po katastrofie zorganizował w ambasadzie RP w Moskwie sztab kryzysowy. Jednym z pierwszych posunięć tego sztabu było zwrócenie się notą dyplomatyczną do władz Federacji Rosyjskiej o zabezpieczenie miejsca katastrofy, uznając ją za strefę eksterytorialną.

Strona rosyjska, nie bacząc na porozumienie z Rzeczypospolitą z 1993 roku o badaniu wspólnym katastrof lotniczych statków powietrznych państwowych, a takim był TU 154M o numerze bocznym 101, zignorowała tę notę i trzy dni po katastrofie w całości przejęła śledztwo. Przejęcie nastąpiło za milczącą zgodą ówczesnego premiera Donalda Tuska i szefa MSZ - Radosława Sikorskiego.

Sikorski odwołał się od tego wyroku i pięć dni temu, na krótko przed ciszą wyborczą, Sąd Apelacyjny leśnych dziadków przychylił się do tego wniosku i nakazał Jarosławowi Kaczyńskiemu, wbrew oczywistym dowodom, przeprosić byłego szefa MSZ na łamach Onetu.

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka