10 obserwujących
68 notek
145k odsłon
1790 odsłon

Beczka smoleńska - fikcja, czy rzeczywistość

Wykop Skomentuj35

Głównym elementem narracji w raporcie MAK jest rzekoma kolizja rządowego samolotu TU-154M numer boczny 101 z brzozą rosnącą na działce dr N. Bodina, która rzekomo skutkowała utratą sześciometrowej końcówki lewego skrzydła, co w ocenie tej komisji prowadziła do niekontrolowanego obrotu samolotu i w ostateczności do upadku w pozycji odwróconej - na plecy. Raport KBWL LP stanowi w głównych tezach powielenie rosyjskiego raportu.

A jak było w rzeczywistości: kilkadziesiąt metrów za brzozą Bodina doszło do eksplozji na lewym skrzydle, która spowodowała oddzielenie się końcówki tego skrzydła. Około 100 metrów dalej doszło do drugiej eksplozji, która spowodowała oderwanie około 20 m2 poszycia lewego skrzydła. Tak znaczący ubytek generowanej przez skrzydło siły nośnej musiał rzeczywiście skutkować niekontrolowanym obrotem samolotu w lewo.

Tymczasem świadkowie, którzy obserwowali ostatnie sekundy lotu tupolewa zaprzeczają, jakoby samolot metodycznie kręcił tak zwaną "beczkę smoleńską". Na poniższym zdjęciu satelitarnym literami "K" oraz "M" zaznaczyłem miejsca, z których ci świadkowie obserwowali całe zdarzenie oraz trajektorię lotu rządowej maszyny.

Beczka smoleńska - fikcja, czy rzeczywistość

Relacja kierowcy autobusu:

"Widziałem, jak zaczepił o druty, przyhamowałem, zaraz potem spadł...W tej odległości od pasa startowego powinien on lecieć na wysokości co najmniej 60 metrów nad ziemią, a on był na wysokości 12...13 metrów.....Wtedy zaczął się przekręcać, bo był bez skrzydła, zahaczył o drzewo, to spowodowało wyrównanie lotu, przeleciał nad drogą, i tu się coś się od niego oderwało...część ogonowa. Zaraz potem za drogą uderzył o ziemię".

Relacja mechanika samochodowego z warsztatu KIA:

"Co ja widziałem, samolot leciał, nisko bardzo leciał, miał przechył w lewą stronę. (...) Był taki głuchy stuk, nie było wybuchu, ale głuchy stuk i płomień, wybuchu nie było żadnego, po prostu głuchy stuk i płomień strzelił."

A na pytanie dziennikarza, czy podwozie było wysunięte tak całe zajście zrelacjonował:

"A czy koła sterczały, czy podwozie było już wypuszczone, no tego nie było widać, stąd nie było widać, nie zauważyliśmy, ale miał duży przechył na lewą stronę, stąd po prostu nie było widać, czy podwozie było wypuszczone."

Świadek nie mógł widzieć podwozia głównego, bo zasłaniało je lewe skrzydło będącego w przechyle samolotu.

Można powiedzieć, że zeznania świadków kłócą się z prawami fizyki; przy tak dużym ubytku powierzchni nośnej lewego skrzydła wszystkie obliczenia pokazują, że musiało dojść do niekontrolowanego obrotu rządowego samolotu.

Czy aby na pewno?

Otóż, na nieszczęście dla zamachowców, którzy rzekomym upadkiem na plecy, chcieli usprawiedliwić śmierć wszystkich pasażerów i członków załogi, w trakcie drugiej eksplozji na lewym skrzydle doszło do gwałtownego przeciążenia poprzecznego i pionowego, a te ostanie na wskutek przemieszczenia się wózka podwozia głównego wygenerowało alert TAWS 38 "landing".

Co się dzieje w momencie zwarcia styków przekaźnika zamontowanego w ruchomej części podwozia głównego? Wychylają się ze skrzydeł hamulce aerodynamiczne - interceptory, które drastycznie zmniejszają siłę nośną na obu skrzydłach. Interceptory na uszkodzonym lewym skrzydle nie mogły się wychylić, zaś wychylenie ich na prawym, nieuszkodzonym skrzydle skutkowało drastycznym zmniejszenie generowanej na tym skrzydle siły nośnej. I takie właśnie zachowanie samolotu zrelacjonował kierowca autobusu na ul. Kutuzowa:

"Wtedy zaczął się przekręcać, bo był bez skrzydła, zahaczył o drzewo, to spowodowało wyrównanie lotu"

Oczywiście zahaczenie o gałęzie drzew nie były przyczyną wyrównania lotu. Wyrównanie lotu nastąpiło na wskutek drastycznego zmniejszenia siły nośnej na nieuszkodzonym prawym skrzydle.

https://www.youtube.com/watch?v=YRb-xF0RW-k

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka