Bez jakiejś większej akcji promocyjnej dzisiaj po raz pierwszy w kiosku pojawił się tygodnik Uważam Rze inaczej pisane.Po wydaniu niecałych dwóch złotych za pierwszy numer (następne mają kosztować już 4,50) zabrałem się do lektury.
Pierwsza obserwacja - tygodnik jest wydany na zwykłym gazetowym papierze. Widać wydawca postanowił oszczędzić koszty. Dla mnie jest to sygnał także o tym, że zamierza stawiać na jakość tekstów, a nie efektowną okładkę - w końcu ładnie wydawanych czasopism, w których nie ma co czytać jest w Polsce całkiem sporo, a szary papier jak Uważam Rze ma tylko Gazeta Polska. Tak więc pierwsze wrażenie czasopismo wywarło jakie wywarło na mnie czasopismo jest pozytywne.
Po przewróceniu strony tytułowej od razu rzucił mi się w oczy spis treści - znajdujący się z prawej strony strony trzeciej. Działy: Temat tygodnia, Kraj, Kultura, Opinie i Historia (ciekawe połączenie), Świat, Biznes, Życie i Nauka. Jak widać pierwsze wrażenie było słuszne - nie ma żadnego zapychania kolumn jakimś bełkotem o motoryzacji, modzie czy Dodzie. Zupełnie niezrozumiałe jest brak wyodrębnienia felietonów - w numerze jest ich kilka, porozrzucanych po różnych stronach, same znane nazwiska a wydawca zachowuje się jakby się tego wstydził.
Poza kilkunastoma dłuższymi tekstami znajdują się także krótkie informacyjne notki. Niezbyt mi się to podoba - to bardziej pasuje do dziennika, w tygodniku to już są odgrzewane kotlety. O wiele więcej sensu mają krótkie recenzje w dziale Kultura czy tekściki informacyjne w dziale Życie i Nauka - te się tak szybko nie dezaktualizują. Ale na informację o nich także zabrakło miejsca w spisie treści, widać wydawca nie chce ułatwiać życia czytelnikowi.
Teksty (przynajmniej te, które przeczytałem) są ciekawe. Niestety przynajmniej dwa z nich - Igora Janke - nie mają dla mnie prawie żadnej nowej informacji. W jednym pisze o Węgrzech, w drugim - o tym jak jest traktowany przez sztab internetowy Baracka Obamy; o tych pierwszym nasz gospodarz napisał kilka tekstów w Rzeczpospolitej, o tym drugim - notkę w Salonie24 albo też artykuł w gazecie (proszę wybaczyć moje lenistwo - nie szukałem gdzie). Przez to poza pogłębionym opisem dokładniejszej techniki dbania o kogoś, kto raz się wpisał do listy mailingowej kandydata na prezydenta USA nie znalazłem tam nic nowego. Ale to jest raczej wyjątek niż reguła - wśród tekstów niczego takiego więcej nie zauważyłem. Ale może to wynikać z faktu, że publicyatykę Igora Janke znam lepiej niż np. Jerzego Haszczyńskiego.
Pierwszy numer wypełnili publicyści prawicowi - to zrozumiałe, pismo ma być konserwatywno-liberalne. Zastanawiam się czy na łamach pojawią się nazwiska lewicowców - w końcu w Rzeczpospolitejpublikowali wypociny nawet ziejącego nienawiścią do PiS-u Waldemara Kuczyńskiego, a w końcu można znaleźć kilku sensowniejszych - według nomenklatury amerykańskiej - liberałów. Osobiście ma cichą nadzieję na to, że Paweł Lisicki podejmie współpracę z Krzysztofem Wołodźką, ale jakie są na to szanse - nie wiem. Z dzisiejszego wstępniaka wynika, że nie będzie typowego dla niektórych środowisk prawicowych ortodoksyjnego pojęcia - kto się w 97% z nami nie zgadza, ten jest przebrzydły lewak (ulubiony chwyt Korwina i Łysiaka) i jeśli ktoś z kim się nie zgadzają będzie miał coś ciekawego do powiedzenia to zostanie to opublikowane.
Pierwszy numer oceniam na 4+. Może zmienię tę ocenę po zapoznaniu się z treścią całego numeru - ale raczej nie na lepszą. Na razie wiem, że co poniedziałek będę miał po co chodzić do kiosku.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)