Prosta sprawa
Tylko prawda jest ciekawa
55 obserwujących
227 notek
580k odsłon
13598 odsłon

Tajemnica pokoju 2609

Wykop Skomentuj9

Coraz więcej znaków zapytania pojawia się wokół śmierci Andrzeja Jagiełło, menedżera z branży węglowej, który zdecydował się na współpracę z prokuraturą. Złożył zeznania o gigantycznym korupcyjnym układzie w górnictwie. I nie żyje.

Oficjalnie przyczyną śmierci biznesmena z branży górniczej Andrzeja Jagiełły (używał zniemczonej wersji swego nazwiska – Jagiello), który od 1981 roku mieszkał w Austrii w Unzmarkt-Frauenburg było samobójstwo. Czy tak było naprawdę?

27 lutego 2014 roku w pokoju nr 2609 w Hotelu Qubus Prestige w Katowicach, ciało Jagiełły wiszące na pętli z paska na uchwycie od ręcznika znalazł jego adwokat oraz oficer ABW. Przyjechali do hotelu, zaniepokojeni nieobecnością Jagiełły na ważnych konfrontacjach, które od dwóch dni trwały z jego udziałem w katowickiej Delegaturze ABW.

Kiedy weszli do pokoju hotelowego, i zobaczyli ciało, odcięli wiszącego biznesmena. Rozpoczęli reanimację i wezwali pomoc. Szybko przyjechała karetka pogotowia. Lekarka po reanimacji stwierdziła zgon.

Prokuratura wszczęła śledztwo. Jednak dopiero 3 marca, w poniedziałek – czyli cztery dni po śmierci Jagiełły została przeprowadzona sekcja zwłok. Autopsja stwierdza, iż przyczyną śmierci mogło być:

„Uduszenie gwałtowne w wyniku zagardlenia przez powieszenie. […] Powierzchowne, pojedyncze uszkodzenia skóry w obrębie lewego nadgarstka są charakterystyczne dla tzw. samookaleczeń. Nic nie sprzeciwia się przyjęciu, że uduszenie to mogło mieć charakter samobójczy”.

Odkryto także siniak po wkłuciu igły w lewym przedramieniu. Skąd wziął się ten siniec, skoro w dokumentacji pogotowia ratunkowego nie ma informacji o tym, aby podczas reanimacji dokonywano jakichkolwiek zastrzyków?

Śledztwo, które miało wyjaśnić przyczyny śmierci głównego świadka w aferze korupcyjnej w górnictwie umorzono. Prokuratura, między innymi na podstawie opinii biegłego psychologa i wyników sekcji zwłok przyjęła, że Jagiełło popełnił samobójstwo, bo był w depresji.

Jednak szybko pojawiły się wątpliwości. Okazało się, że w dniu śmierci Jagiełło wyszedł z hotelu tuż przed godziną 7. Po kilkunastu minutach wrócił. Odebrał od recepcjonisty kopertę z logo Polskiego Koncernu Energetycznego. Potem okazało się, że w tej kopercie ktoś przekazał Jagielle ponad 10 tysięcy złotych. Kto? Tego nie ustalono. Nie zabezpieczono bowiem nagrań z hotelowych kamer.

Nie znaleziono także laptopa, z którym biznesmen się nie rozstawał. Co się z nim stało? Nie wiadomo.

Nie udało się ekspertom prokuratury poznać zawartości zakodowanego iPhona ani ewentualnego logowania się telefonu i komputera w hotelowej sieci. Dlaczego to takie ważne?

Otóż kilka godzin przez śmiercią w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się artykuł. „Dziennikarze śledczy” donosili o wyroku  nieistniejącego „Sądu Europejskiego”, w wyniku którego Jagiełło musi zapłacić koncernowi Sandvik 2 miliony euro odszkodowania za korumpowanie prezesów górniczych spółek. Potem okazało się, że artykuł szybko został ze strony Wyborczej usunięty, a Sandvik nigdy z takim powództwem nie występował…

[…]

Ingrid Jagiello, żona biznesmena jest dyplomowanym psychologiem. Ma gabinet lekarski w Austrii, w którym od pewnego czasu pracował jej mąż. Stanowczo zdementowała wersję o „depresji” czy „załamaniu nerwowym” męża, które mogło doprowadzić do targnięcia się na życie. Jednocześnie zdecydowanie odmówiła śledczym przyjazdu do Polski, aby złożyć zeznania, gdyż – jak wyjaśniła – „obawia się o swoje życie”. Została przesłuchana w Austrii.

Dobry stan psychiczny Jagiełły potwierdzili również jego adwokat, a także oficer ABW i prowadzący postępowanie w sprawie górniczej korupcji prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Prokurator zajmujący się wyjaśnieniem śmierci Jagiełły nie przeprowadził jednak eksperymentu, który wykazałby, czy aluminiowy wieszak na ręcznik w hotelowej łazience był w stanie utrzymać ważącego ponad 80 kilogramów „samobójcę”.

Mimo wielu niejasności wokół przyczyn śmierci Jagiełły, głównego świadka w jednej z największych afer korupcyjnych w górnictwie, śledczy pozwolili na zniszczenie pobranych podczas sekcji wycinków tkanek i próbek.

[…]

Mechanizm korupcji

Dotarłem do listu Andrzeja Jagiełły, który tak opisywał korupcyjny proceder:

„W moich zeznaniach używałem cały czas terminy >>prowizje<<. Miałem na myśli kwoty, których domagali się przedstawiciele kopalni i spółek węglowych za podpisywanie umów na sprzedaż maszyn górniczych, za podpisywanie umów na ich remonty lub leasing czy wynajem, za dostawę części zamiennych czy uzyskanie płatności za wystawione faktury. To ze strony przedstawicieli kopalni i spółek węglowych wychodziła inicjatywa rozmowy o prowizjach, i oni tego żądali. Mój zastępca do spraw handlowych Wacław B. wspominał, że wręczał prowizje jakiemuś związkowcowi z jednej z kopalni należącej do KHW SA, i z tego co pamiętam nazywał on się Adam B. Był jego kolegą”.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale