Tradycyjna Europa
Pisanie prawdy.
13 obserwujących
54 notki
141k odsłon
  489   0

Wolność słowa w Polsce zagrożona przez działania tak zwanych "antyfaszystów"

Wstęp

Artykuł ten jest autorstwa Cypriana Gąsiorowskiego, redaktora portalu Zmiany na Ziemi, z którym współpracuję od jakiegoś czasu i który pozwolił mi na publikację tego artykułu pod swoim nazwiskiem. Tekst jednak oraz zdjęcia należą do niego i za jego pisemnym pozwoleniem skopiowałem go z portalu http://zmianynaziemi.pl(link zewnętrzny). Na podstawie zebranych dowodów Cyprian napisał czym jest nowoczesny bolszewizm w internecie oraz w jaki sposób markistowscy aparatczycy dławią wolność słowa w Polsce, nawet za cenę zdrowia i życia Polaków, o dobrym imieniu naszego narodu nie wspominając.

Mnie też już próbowali zastraszać ale wkróce musieli przyjąć do wiadomości, że nie panują nad światem i nie posiadają na własność internetu, natomiast ich oszustwa oraz zdeformowany obraz rzeczywistości zostały wielokrotnie skarcone przez policję oraz polski wymiar sprawiedliwości. Po prześledzeniu ich ideologii oraz metod i sformułowań których używają, stwierdzam że są to bolszewicy którzy zmodyfikowali kloaczne nauki Lwa Trockiego do nonsensu początku XXI wieku. Ponad wszystko jednak oni nienawidzą Polski i Polaków natomiast biała chrześcijańska cywilizacja jest dla nich jak sól w oku.

Marcin Malik

image
Źródło: 123rf.com

Powszechnie uważa się, że w obecnej Polsce, w przeciwieństwie do PRL zniesiono cenzurę i panuje już od tego czasu wolność słowa. Rzeczywiście początkowo tak było, ale potem lewica powoli przystosowywała nasze prawo do tego, aby można było ścigać ludzi za poglądy wyrażane publicznie. Wykorzystują to zwalczające wolność słowa lewackie organizacje pozarządowe, które urządziły sobie ostatnio istne polowanie na tych, którzy myślą inaczej niż zakładają ideologowie lewactwa.

Doczekaliśmy się czasów gdy wolność słowa, o którą tak rzekomo walczono w okresie komunizmu i którą rzekomo odzyskaliśmy gdy komuna upadła na cztery łapy, stała się fikcją. Obecnie pod tym względem jest nawet gorzej niż w PRL, gdy istniała oficjalna cenzura. Teraz kanon dozwolonych i niedozwolonych poglądów ustalają ludzie podszywający się pod tak zwanych "antyfaszystów".

Doszliśmy do momentu, w którym kibice piłkarscy, uważani przez lewicę za "neonazistów", robią na meczu antynazistowską oprawę, a rzekomi "antyfaszyści" są tym oburzeni. Lewacy doszli do ściany. Okazuje się, że ostatnio nawet nazywanie Niemców Niemcami jest tak zwaną "mową nienawiści". Z drugiej strony ordynarne kłamstwo o "polskich obozach śmierci", kolportowane przez Niemców, spotyka się z dużym zrozumieniem ze strony polskojęzycznej lewicy, ale już prawda o niemieckich zbrodniach to według nich nienawiść.

Tak się składa, że wśród organizacji szczególnie zapalczywie zwalczających wolność słowa w Polsce, znajdują się przeważnie te, które są w części finansowane przez fundacje znanego spekulanta i miłośnika wielokulturowości w Europie, Georga Sorosa. W Polsce szczególnie zasłużone na tym polu są Stowarzyszenie Nigdy Więcej i tak zwany Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Obie te organizacje zajmują się wyłącznie nękaniem ludzi i innych organizacji. Wszystko to działa według utartego klucza, a przepis na te działania dał podobno sam wielki lewicowiec Józef Stalin, który według jednej z legend, radził

 

"Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, należy ich nazwać faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej.

Bez względu na to czy cytat ten jest prawdziwy czy nie, trzeba przyznać, że ci rzekomi "antyfaszyści" stosują dokładnie tą zasadę domyślnie stygmatyzując kogo się tylko da na podstawie własnych skojarzeń i antypatii, co wyraża się przeważnie obdzielaniem znienawidzonych prawicowców dokładnie takimi epitetami jak: faszyści, naziści, antysemici ewentualnie rasiści. 

Na przykład Stowarzyszenie Nigdy Więcej specjalizuje się na przykład w zgłaszaniu opraw meczów piłki nożnej i transparentów. Ochoczo zgłaszają wszystko do UEFA i znani są z tego, że często różne rzeczy wypisywane tam kojarzą im się z faszyzmem. Niestety UEFA często bezrefleksyjnie reaguje na te zgłoszenia co spowodowało znaczne uszczuplenie budżetów wielu polskich klubów.

To samo Stowarzyszenie Nigdy Więcej, wsławiło się promocją niejakiego Simona Moleke Njie vel Simon Mol, którego w 2003 roku uhonorowano nagrodą "Antyfaszysty Roku". Ten czarnoskóry Afrykańczyk stał się gwiazdą i wykorzystując ten status zaraził z premedytacją wirusem HIV kilkanaście łatwowiernych polskich kobiet. Podając się za dysydenta wyłudził w polsce status uchodźcy i świetnie się u nas urządził pobierając kolejne świadczenia, niedostępne dla zwykłych Polaków. Teraz ludzie, którzy go wypromowali udają, że nie był przestępcą tylko budują konsekwentnie wizerunek czarnego "antyfaszysty" jako kogoś wartego upamiętniania, a nie oszusta, który skazał na śmierć kilkanaście głupiutkich kobiet otumanionych ideologią lewicową. I tacy ludzie śmią twierdzić, że mają moralne prawo do jakiegokolwiek oceniania tego co na temat kolejnych hord jemu podobnych uchodźców myślą dzisiaj Polacy. 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo