W nawale prac i obowiązków Bartoś nie doczytał. Ksiądz Boniecki nie otrzymał zakazu wypowiedzi. To oznaczałoby, że nie może się wogóle publicznie wypowiadać, ma milczeć. Tymczasem, jak wynika z materiałow prasowych, komunikat prowincji Opatrzności Bożej Zgromadzenia Księży Marianów brzmi:
Decyzją przełożonego prowincji ksiądz Adam Boniecki ma na razie ograniczyć swoje wystąpienia medialne do „Tygodnika Powszechnego”. Żadne inne ograniczenia w stosunku do dotychczasowej działalności ks. Bonieckiego nie zostały na niego nałożone.
Boniecki nie otrzymał zatem zakazu wypowiedzi, dostał małe ćwiczenie w cnocie pokory, ale może wypowiadać się z ambony i na łamach swojego pisma. Brak kompetencji byłego dominikanina przekłada się na histeryczną reakcję. W podobnym tonie wypowiada się Zbigniew Nosowski: "Decyzja zgromadzenia księży marianów o zakazaniu publicznych wypowiedzi ks. Adamowi Bonieckiemu jest w najwyższym stopniu zdumiewająca." Trudno dyskutować o tym, czego nie ma - jest ograniczenie, nie zakaz. To jednak zbyt trudne do zrozumienia dla redaktora naczelnego miesięcznika "Więź", dyrektora programowego Laboratorium Więzi, wiceprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.
Gazeta Wyborcza obala fakty i tworzy mity, staje się przez to dodatkiem propagandowo ideowym do istniejącego od dawna - od niedawna (nieoficjalnie) organu ruchu Poparcia Palikota - tygodnika "Fakty i Mity".





Komentarze
Pokaż komentarze (6)