Tyle dyskusji o Powstaniu Warszawskim, słuszne, niesłuszne, rozsądne czy obłędne itd. A przecież sprawa całkiem prosta. Naród polski, i wiele innych tzw małych narodów, był wtedy w matni, mając dwóch wrogów - potworów, którzy, każdy inaczej, robił z Polaków niewolników i niszczył (nawiasem mówiąc - prawie zniszczył) wszystko, co polskie i wszystko, co etyczne - od patriotów i honoru po etykę pracy. Antyelity zamiast elit. Antywzorce zamiast wzorców. O tym jest twórczość Józefa Mackiewicza, szczególnie "Nie trzeba głośno mówić" - że te narody były w matni bez wyjścia. Jakież to wyjścia mają wówczas narody? Albo się zaprzeć siebie i lizać dupę potworów albo wybuchnąć w buncie - samospaleniu. To wielki honor dla nas, potomków tamtych Polaków, że wybrali "wyjście" drugie.





Komentarze
Pokaż komentarze (108)