62 obserwujących
674 notki
725k odsłon
2970 odsłon

Czego nie rozumieją krytycy tych wyborców, którzy głosują na PiS?

Wykop Skomentuj165

Np Paweł Kukiz krytykuje tych, co głosują na PiS i na Koalicję Europejską, nazywając ich niewolnikami. Bo tylko w czasie wyborów mogą kogoś wybrać, albo nie wybrać, zaś między wyborami nie zależy od nich nic, choć oficjalnie uważa się, że rządzić powinien lud. Kukiz wprowadziłby np łatwość i powszechność referendum, aby lud częściej mógł demokratycznie coś proponować i o czymś decydować. Wielu krytykuje wyborców PiS, że nie zwracają uwagi na różne reformy PiSu, np sądownictwa, które nie są ich zdaniem dobre czy na reformę, która pozwoli "prześwietlać" nie tylko stan majątkowy urzędników, ale także znajomych urzędników i znajomych znajomych, co jest ich zdaniem zbytnia ingerencją władzy w życie obywateli. Inni wskazują na nadużycia kampanii wyborczej: każde Wiadomości TVP są od miesięcy kampanią wyborczą PiS, zawierającą rozdęte pochwały PiS i druzgoczącą krytykę innych partii, zaś te inne partie mają tylko kilka minut czasu przydzielonego im na kampanię. Być może ci wszyscy krytycy nie pojmują, czym jest polityka, nie widzą polityki, lecz jej idealizację. Idealizując uważa się, że politycy są po to, by to wprowadzać , czego życzą sobie wyborcy i że są oni idealistami, co życie swe poświęcili, by realizować życzenia wyborców. Kto jednak zna bliżej polityków, ten wie, że motywy ich działalności bywają inne. Wielu chce mieć po prostu dobrze wynagradzaną pracę. Choć nie najgorzej prowadzili np swe resorty jako ministrowie, nagle odchodzą do parlamentu UE - na o wiele lepiej płatną posadę, choć w ich ministerstwach jest jeszcze dużo do zrobienia. Inni kochają władzę i wpływy. By mieć posady, władze, wpływy muszą być jednak wybrani, muszą coś wyborcom "dać". Większości wyborców, co zrozumiałe i normalne,  bardziej chodzi o jak najłatwiejsze podwyższenie poziomu swego życia niż o referenda, niezawisłość sądów i w ogóle sprawy ustrojowo-obywatelskie, a ci, co idealizują politykę, a rzeczywistej nie widzą, sądzą, że jest odwrotnie. W demokracji rządzi większość. PiS to zrozumiał, więc hojnie "daje" to, czego chce większość czyli pieniądze pozornie  bez pracy: różne 500+, piątki + itd., a  nie reformy ideowo-obywatelskie, które większość zajmują mniej. Po co mi referendum, gdzie po wielu staraniach i akcjach przegłosowano by być może np 13-tą emeryturę czy 500+, skoro mogę to mieć bez referendum? PiS "daje" (w istocie są to pieniądze wypracowane przez zatrudnionych + pieniądze z pożyczek) nam te różne pieniądze plus, a my dajemy w wyborach ludziom PiS też pieniądze: dobre posady i emerytury w parlamencie UE. Kukiz chce dać referendum, co obchodzi mniejszość, więc nie dostaje dla swych ludzi, dla swej "drużyny"  dobrych posad i emerytur. W demokracji trzeba dawać to, czego chce większość, a nie to, czego chce mniejszość, nawet wtedy gdy mniejszość chce rzeczy lepszych niż chce większość.

Wykop Skomentuj165
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka