Blog
Myślę, więc czytasz mnie
MarcinOsial
1 obserwujący 4 notki 2820 odsłon
MarcinOsial, 24 lutego 2017 r.

Dziel i trump!

429 1 1 A A A

 Największym atutem Trumpa jest jego wyrazistość. Jak jest to możliwe, by człowiek tak jasno wygłaszał swoje kontrowersyjne obietnice oraz równie klarownie je egzekwował? Miał osobowość samca alfa i nie był poddanym ostracyzmowi ani przez podobnych do siebie ani przez resztę społeczeństwa? Sądzę, że w Europie nie rozumiemy mechanizmów, dzięki którym Trump zaszedł tak daleko.

Podział społeczeństwa za i przeciw Trumpowi  nie pokrywa się ze standardowym podziałem na republikanów i demokratów. Granica klasyfikacji rozciąga się między progresyjną a autorytarną częścią społeczeństwa. Ci pierwsi, bardzo ambitni chcą nadal uczestniczyć w gospodarce światowej, nie w smak im rozbujanie obecnego porządku,ale budzi u nich wielką ekscytacje wprowadzanie rozwiązań technologicznych. Drugim niestety się nie udało, co więcej ich poprzednie pokolenie (rodziców) żyło w lepszym standardzie niż oni żyją obecnie. Powoduje to frustrację oraz większy nacisk na odnowienie państwa. Miałoby ono na celu dbanie o zwykłych obywateli, którzy nie mają nawet dostępu do darmowej służby zdrowia. Chcieliby więcej zarabiać, ale wzrost liczby godzin pracowniczych czy zaangażowania nie jest w stanie w sposób znaczący, zmienić ich budżetu domowego. Utknęli w pułapce. Ich sytuację pogarsza brak specjalizacji przez co muszą konkurować z dopiero co przybyłymi imigrantami, którzy dodatkowo sprawiają problemy pod względem braku asymilacji kulturowej oraz bezpieczeństwa. W tak zaawansowanym kraju przemysł jest mocno zautomatyzowany, co znaczy, że dla nich jest mniej miejsc pracy. Choć akceptują rozwój technologiczny, to jednak w pewnych granicach. Warto jeszcze wspomnieć o ich określaniu poprzedniej władzy państwowej jako mocno skorumpowanej przez lobbing wielkich korporacji oraz całkowicie nie wykonującej swojego zadania w wymiarze sprawiedliwości. Czkawka po kryzysie finansowym z 2008 r. odbija się jeszcze do dziś, ponieważ faktycznie za długi prywatnych banków, zapłacili zwykli obywatele. Co więcej, nikt z tych wielkich przedsiębiorstw osobiście nie poniósł żadnej kary.

Tutaj wkracza Donald. Prosta filozofia życiowa: giń albo zwyciężaj- jakby wprost wyjęta z filozofii Hobbes'a, pozwoliła mu odnosić sukcesy biznesowe. Nie obyło się także bez wielkich bankructw finansowych ( tylko firmy nie samej osoby). PR jednak zrobił swoje i to nie przypadkiem, ponieważ Trump starannie i coraz dokładniej go szlifował. Cóż, jeśli płaci się setki tysiące dolarów na sądowy proces osób, które go obraziły, to nie ma co się dziwić, że nie było żadnej otwartej krytyki.

 Pierwszy problem, który ciężko zrozumieć dotyczy umiejscowienia się Trumpa w roli outsidera establishmentu. Czyżby Amerykanie byli aż tak ślepi? Czy wystarczyło się po prostu utożsamić ? Uważam, że wynika to z innego typu tworzenia tożsamości. Trump przede wszystkim wypracował sobie kulturę narcyzmu, która odcina się od wszelkich innych ideologii, światopoglądów, filozofii w ramach, których człowiek funkcjonuje. To jego ego jest najważniejsze i jego osoba jest najważniejszym argumentem w rozmowie, nie zaś przekonania religijne, polityczne czy osiągnięcia biznesowe. Sam stał się marką, o co pracowicie się starał. Wystarczy spojrzeć na wszystkie jego dzieła przypieczętowane nazwą ,,Trump" od wieżowców po zwykłe zabawki. Nie utożsamiał się z czymkolwiek oprócz siebie, choć wypowiadał się na temat wszystkiego i popierał różne projekty. Narcyzm pozwolił mu być społecznie akceptowanym - innym. Z tej pozycji, nawet nie utożsamiając się z średniozamożnymi ludźmi, miał pomysł na Amerykę. Okazał się on po prostu zbieżnym a przynajmniej najbliższym opinii społeczeństwa, choć nie większości - byłoby to przesadą o jakieś 3 mln głosów. Stał się głosem tych, którzy głosu nie zabrali już przez kilka(naście) lat. Fakt, że jest bogaty pomógł mu w utrzymaniu wizerunku kogoś, kto jest w stanie spełnić potrzeby społeczeństwa oraz posługiwać się niezależnością finansową w realizowaniu celów.

Wydaje się, że Trump nie ma umiejętności retorycznych, że eksponuje siebie na konferencjach prasowych oraz podczas rozmów międzynarodowych dotyczących układu politycznego całego świata. Jestem przekonany, że doskonale zbiegło to się z potrzebą USA rozchwiania systemu i sprawdzenia na ile jest stabilny. Na przykład, na wstępne sprawdzenie, w którym kierunku każde z państw jest się w stanie rzucić, gdyby zabrakło wsparcia NATO. Na ile w jego zachowaniu jest strategii a ile zbieżności czy przypadkowości wynikającego z jego charakteru, przyjdzie nam się przekonać tak naprawdę dopiero za kilka lat.Trumpowi przychodzi bardzo łatwo opanowanie sytuacji medialnej. Powściągliwy stosunek (elektującego za nim) społeczeństwa do mediów pozwolił mu na jeszcze większą promocję swojego zdania. Podczas wyborów okazało się, że wygrał monopol na prawdę. Teraz, tym bardziej stara się go utrzymać przez bardzo sprawnie informowanie o swoich działaniach i o ich szybkim wykonywaniu.

Potwierdzenie angażowania się w Europę zmienia dość dużo.Trudno przewidzieć dalsze skutki, ale sądzę, że ogólnie dla Europy (choć na pewno nie Niemiec) to dobra sytuacja, ponieważ po rozpadzie UE żadne z państw nie będzie na tyle silne, by forsować swoje interesy innym a już na pewno nie zbrojnie. Polska może nadal się rozwijać ekonomicznie i doganiać państwa pierwszej prędkości. Co więcej, trochę odpowiedzialności wystarczy, aby promować się, jako najważniejsze państwo w części środkowo-wschodniej.

Trump i Polska są od siebie odległe zarówno ekonomicznie, jak i mentalnie. Sądzę, że Trump nie mógłby powstać w Europie, tym bardziej w Polsce oraz, że historia osądzi go z pewnością jako wielkiego, ale czy jako zwycięzce? Potrzeba wielu perspektyw na działania podejmowane w czasie jego kadencji, ponieważ bez tego nie dostrzeżemy ani zagrożeń ani możliwości. Trump kieruje się prostymi zasadami, niepowstrzymanie dążąc do celu. To najważniejsze przesłanie tego tekstu.

 






Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Polityka