Mężczyźni zawsze są dużymi chłopcami. W pewnym wieku, gdy każda kość wypomina afgańskie wysiłki w młodości, człowiek dziecinnieje jeszcze bardziej. Można rzucać się na gadżety (jak Waldemar Pawlak), można też twittować. Minister Spraw Zagranicznych - ktoś, kto powinien podkreślać majestat Rzeczypospolitej w oczach innych krajów z zapałem "ćwierka" niemal codziennie, w przerwach między konferencjami, na dyplomatycznych rautach, lecąc samolotem. Dobrze, że trzyma parę łap na kierownicy swojego motocykla, gdy rozjeżdża dworskie błota - inaczej byłoby nieszczęscie. Wczoraj wdał się w szczeniackie pyskówki z hakerami (którzy odpowiedzieli tak, jak potrafią, czyli blokadą strony MSZ) co nie licuje z godnością jednego z najwyższych urzędników państwa, a już na pewno w obowiązkach Spraw Zagranicznych nie leży walka z blokowaniem stron rządowych . Podobno ten typ tak ma - coś go zirytuje, coś pójdzie nie po jego myśli, wówczas nie ma przebacz, musi się odgryźć. Przywary takowe, bliższe obyczajom przekupek na targach, nie przystoją absolwentowi Oksfordu. Inny miłośnik "ćwierkania", Wojciech Szczęsny ogłosił wszem i wobec zawieszenie swojej twórczej działalności, by skupić się na poprawie pikującej w dół formy. Może warto byłoby pójść drogą młodszego kolegi, Panie Ministrze?
291
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)